Szybko pobiegłam po schodach sprawdzić kto przyszedł z wizytą . Otworzyłam drzwi wejściowe , a w nich ukazał się mój chłopak - Will .
- Cześć kotek - cieszyłam się na jego widok i podeszłam bliżej by go pocałować , ale się odsunął - co jest ? - byłam zdziwiona zwykle tak nie postępował
- Hej - powiedział suchym i zachrypniętym głosem - przyszedłem ci coś wyjaśnić
- Mhm .. mów - zapadła cisza a on patrzył w swoje trampki - no mów - pospieszałam go
- Bo chodzi o to że ... że ... zrywam z tobą - po tych padniętych dwóch ostatnich słowach stałam jak wryta i patrzyłam na niego jak zahipnotyzowana
- Co ? To jakiś żart ? - nie wiedziałam o co chodzi przecież mnie kocha , kochał ... czas przeszły . Był dzisiaj jakiś dziwny , taki inny . - Nie kochasz mnie ?
- Nie - odwrócił się ta piętach i poszedł w przeciwną stronę . Zatrzymałam go . Nic nie rozumiałam .
- Stój ! - rozkazałam
- Co znowu ?
- Powiedz mi kochasz mnie ?
- Nie , jeszcze raz NIE - powiedział to wściekły - chcesz coś wiedzieć ? Chodziłem z tobą przez całe trzy miesiące dla zakładu
- Co ? - mój głos był załamany - jakiego do cholery zakładu ? - po moim policzku płynęła łza
- Założyłem się z kolegami że będę chodził z tobą przez trzy miesiące ... a dziś mija koniec trzeciego miesiąca . Tak , trzy stówy już są w mojej kieszeni . Nic do ciebie nie czułem , nic ... - powiedział to tak groźnie że się go bałam . Kiedy powiedział że do mnie nic nie czuł to moje serce pękło . Po moim policzku płynęło coraz więcej łez . Jak on tak mógł mi to zrobić ? Jeszcze się śmiał , tak śmiał ! Walnęłam go z całej pięści w policzek . Nie żałowałam tego . Zasłużyło mu się . Wybuchłam jeszcze gorszym płaczem . A on sobie poszedł , jak gdyby nigdy nic na luzie .
- Spie*dalaj głąbie ! - jeszcze krzyknęłam - nie chcę cię w moim życiu nigdy widzieć ! - pobiegłam do swojego pokoju i kopnęłam z całej siły w łóżko . To był zły pomysł ... noga zaczęła boleć . Ale tak czy siak płakałam . Nie mogłam w to uwierzyć że zerwał ze mną . I zrobił to dla zakładu na kase . Idiota . Ale z głębi serca jeszcze go kochałam . Położyłam się na łóżku i płakałam . Nic do mnie nie czuł ... a jeszcze wczoraj mówił że mnie kocha i pocałował mnie namiętnie . Jak mogłam tego nie zauważyć ? Przez cały ten czas grał ? Ku*wa niezły z niego aktor ... Ja mu uwierzyłam ... Nie mogłam dojść do siebie . Popatrzyłam na okno ... pogoda tak jak i mój humor zepsuł się ; było deszczowo , i każda kropla przypomina mi jedną urojoną łzę . Byłam w dołku . Cały czas przychodziły do mnie sms i ktoś dzwonił , ale nie odbierałam i nie czytałam sms'ów . Miałam dość swojego życia . Nie chciało mi się żyć . Poszłam do łazienki i wzięłam scyzoryk . Pocięłam sobie żyły i patrzyłam jak krew spływa po mojej ręce . Cierpiałam ... zrobiłam zdjęcie na telefonie tego obrazka moich pociętych żył . Prędzej czy później i tak umrę . Wytarłam podłogę i ręce ... mój tata nie mógł się dowiedzieć o popełnionej próbie samobójstwa . Nadgarstki bolały , założyłam długą bluzkę żeby nie było widzieć ran . Poszłam do swojego pokoju i znów patrzyłam na panoramę panującą za oknem . Byłam pogrążona w myślach . Nie wiedziałam co robić ... Zadawałam sobie podstawowe pytania ; żyć czy umierać ? Dlaczego ja ? Co będę robić w życiu ? Jaki jest sens mojego życia ? Czy wierzyć ludziom ? Pogłębiałam się coraz bardziej ... Przerwało mi stukanie do drzwi . Ignorowałam . Do pokoju weszła Eve .
- Hej - powiedziała promiennie lecz zobaczyła w jakim stanie jestem - co się stało ? - przytuliła mnie i usiadła koło mnie - czasem cierpimy , życie daje nam w kość ale trzeba się pozbierać , nie można całe życie płakać i się przejmować . Trzeba wziąć się w garść . I najlepiej jest wtedy kiedy powiesz co ci leży na sercu . - popatrzyłam na nią lekko ale nie szczerze się uśmiechnęłam
- sory Eve , ale nie jestem dzisiaj w stanie tego wspominać , nie dzisiaj ... proszę zostaw mnie samą - przytuliła jeszcze raz mnie mocno i poszła dorzuciła jeszcze przed wyjściem "pa , trzymaj się " i odeszła . W tych chwilach chciałam pobyć sama z sobą i chciałam nic sobie nie robić ale mnie korciło aby popełnić kolejną próbę samobójstwa . Patrzyłam jeszcze raz na ręce ... czy jestem tego warta ? czy życie ma sens ? dla mnie już nie ma po co żyć ... Bo bezsensu jest moje życie ... Wstałam z krzesła i wyszłam z domu . Poszłam w najmniej zatłoczone miejsce . Nie chcę mieć za dużo świadków . Właśnie jechał ogromny tir . Znakomita okazja lepiej jej nie przegapić . Stanęłam na środku autostrady . Mogłam wtedy powiedzieć o sobie odważna . Chciałam skończyć ostatni rozdział w moim życiu , książkę . Prosto we mnie jechał czerwony tir . Czekałam ... Był coraz bliżej . Kilka metrów ... Śmierć się do mnie uśmiecha . Metr ... Zamknęłam oczy , zacisnęłam mocno zęby .
_____________________________________________________________________
Oto pierwszy rozdział :) Jeden komentarz = drugi rozdział

I już masz pierwszy komentarz, a dobrze wiesz, że się poooooodobuje ♥
OdpowiedzUsuńBoski rozdział ;)) Zapowiada się bardzo fajny blog :)
OdpowiedzUsuńfajne fajne! <3 - Ola : *
OdpowiedzUsuńoj oj ale fajne !! ♥ będę czytała wszystkie rozdziały ! o.o
OdpowiedzUsuńSzkoda mi jej ;/ Ale świetne :*
OdpowiedzUsuń