sobota, 22 września 2012

Cheapter 12 "Ginger"

*Kilka tygodni później*
Oczami Nialla ;
 Właśnie nakręciliśmy teledysk do "Gotta be you"  , a w bliższej przyszłości będzie już premiera tego teledysku i piosenki . Utwór ten jest bardzo romantyczny , uczuciowy i myślę że zdobędziemy tą balladą serca naszych kochanych fanek . Teledysk jest ciekawy , w roli głównej Jess i Zayn jako para .Nawet nie musieli grać , na kilometr można stwierdzić że to zakochańce . Tą piosenkę chciałbym zaśpiewać tylko tej jedynej , tylko kiedy w końcu ją znajdę ? Niall Samotny , A chciałbym żeby był mój status Niall Zaręczony . Może to za szybko ? A jak nie znajdę mojej miłości , i ożenię się z jedzeniem ? Te myśli mnie dobijają , idę zjeść pizze ...
Oczami Harrego ;
 Szczęśliwy , zakochany ... dużo emocji się we mnie gotowało , a to tylko dlatego że właśnie za kilka minut miałem zobaczyć moją Rosie . Tak bardzo się za nią stęskniłem . Za jej blond włosami , nieziemskimi kocimi oczami , oszałamiającymi perfumami , jej stylem , osobowością , humorem i pocałunkami ... Tak mi teraz tego brakuje .
Zniecierpliwiony stałem wraz z Niallem patrzeliśmy na ludzi przechodzących przez bramkę , ale mojej blondynki nie było widać . To wprowadzało mnie w większe zdenerwowanie . Nagle ktoś zakrył moje oczy . Zdezorientowany , odkryłem czyjeś ręce i odwróciłem się na piętach czując piękną woń damskich perfum . Nie myliłem się do swoich podejrzeń , to była Rosie . Nic , a nic się nie zmieniła . Ta sama piękna blondynka .
 Kotek rzucił się na mnie , podpierając nogi na moich biodrach . Przytulając ją mocno , tak aby czuła się bezpiecznie poczułem gorące bicie serca z jej strony . Tym przyjemnym ciepłem była miłość . Położyła głowę na moim ramieniu i słyszałem jej szloch . Posadziłem ją na ziemię , ogarnąłem jej aksamitne włosy i ująłem jej twarz w ręce . Patrzeliśmy sobie głęboko w oczy , niewykrztaszając z siebie ani jednego słowa . Tyle chciałem jej powiedzieć , że nie wiedziałem od czego zacząć .
- Stęskniłam się za tobą kocie - przerwała grobową ciszę blondynka
- Uwierz , mi też ciebie brakowało - mówiłem mając świeczki w oczach , a Rosie namiętnie mnie pocałowała . -Świat jest lepszy gdy, jesteś obok ty bo przy tobie powietrze pachnie truskawkami, wiatr agrestem, a każda chmura przypomina czekoladowe serduszko ! Kocie,  kocham cię - powiedziałem jej to prosto serca , a na jej policzki oblały się rumieńcem
- Ja ciebie mocniej - uśmiechnęła się łobuzersko
- Nie ja
- Ja i koniec kropka !
- Możecie przestać ? - spytał Niall , który chciał nas poinformować swoją obecnością
- Za tobą też się stęskniłam , głodomorze - Rosie przytuliła blondyna . Wyglądali jak rodzeństwo ... W końcu obydwaj są blondynami .
- To co jedziemy do apartamentu ? - spytałem z innej beczki
- Jasne , ale ... mam dla was niespodziankę - powiedziała uradowana moja kocica, i poszła w kierunku bramki . Był tłum ludzi więc po paru sekundach straciliśmy ją z oczu . Po co ona poszła ? Co to miała być za niespodzianka ? Byłem zdemoralizowany , tak samo jak Niall .
Po kilku minutach wróciła do nas , ale nie sama ... Swoją obecnością zainteresowała nas , a szczególnie Nialla wysoka rudowłosa dziewczyna . Piękna , ale nie piękniejsza od Rosie . Miała na sobie zieloną bejsbolówkę , szorty i vansy . Śniada cera , i niebieskie oczy ....
- To moja nowa współlokatorka Victoria - mówiła z wielkim zacieszem na twarzy blondynka , a rudowłosa przywitała się z każdym przytulasem co Niallowi przypadło do gustu - mieszkałam u niej na wymianie , i teraz ona będzie mieszkała u mnie , ale już na stałe . Bardzo się zaprzyjaźniłyśmy się i traktujemy się jak siostry , więc myślę że wy też będziecie traktowali ją gorąco .
- Uwierz baardzo gorąco - uśmiechnął się pod nosem Niall
- Bez skojarzeń - dodałem nie mogąc się powstrzymać od śmiechu , a Rosie skarciła mnie wzrokiem - miło cię witać Victorio - uśmiechnąłem się do niej a ona odwzajemniła swój piękny uśmiech .
- To co jedziemy ? - zaproponował blondas i wszyscy skierowaliśmy się w kierunku naszego czarnego bmw .  Całą drogę śmialiśmy się i wymienialiśmy nasze przygody ... Victoria to ciekawa osoba , widać było jak Niall się w niej zakochał. Tak bardzo się cieszyłem że mam teraz przy boku moją dziewczynę , tak mi jej brakowało ... . W sumie kto by nie zazdrościł tak pięknej , utalentowanej i mądrej dziewczyny ? Mogę śmiało powiedzieć że jestem szczęściarzem .
Oczami Jessicy ;
 Przez centrum miasta,  wtuleni w siebie szliśmy w milczeniu . Zayn musiał mieć okulary i kapelusz na głowie , tak aby nikt go nie rozpoznał . Szliśmy zamyśleni ... gdy nagle potknęłam się z brunetką .
- Przepraszam - powiedziała , bo chociaż trzymałam się Zayna to i tak się przewróciłam . Podała mi rękę i pomogła mi wstać - zamyśliłam się .
- Nic nie szkodzi - odpowiedziałam zakłopotana bo była trochę podobna do mnie .
- Chodźmy już - szepnął Zayn
- Zaraz , ja ciebie znam - powiedziała brunetka w chwili olśnienia - ty jesteś Malik tak ?
- Ciszej - skarcił ją
- Pamiętasz mnie ? Karton ? Spadłam na ciebie z kartonem ...
- Ah .. tak , ty jesteś hmm...
- Hannah - uśmiechnęła , wyszczerzając wszystkie swoje zęby . Przerażało mnie to że jej uśmiech był olśniewający
- Chcesz autograf ? - spytał ją , chcąc się jej pozbyć
- Nie , nie trzeba ... w sumie wy też idziecie w kierunku apartamentu ?
- Yyyyy... tak ? - zamurowała nas ta wiadomość .
- To fajnie się składa , bo ja też tam idę
- Ale jak ? Gdzie ? Kiedy ? - nie wiedziałam o co jej chodzi
- Dobra jak nie to nie , ja lecę bo jestem umówiona z kolegą , bajuuu - pożegnała nas Hannah , a my szliśmy zdziwieni do apartamentu .
Oczami Liama ;
Byłem umówiony z moją nową przyjaciółką w wesołym miasteczku . Jest bardzo ładna , i inteligentna . Nawet mamy kilka rzeczy ze sobą wspólnego min. nasz ulubiony kolor to fioletowy . Ubrany w koszulę w kratkę czekałem na Hannah , bo tak właśnie miała na imię . Wysoka brunetka już zmierzała w moim kierunku z swoim promienistym uśmiechem .
- Czeeeść - przywitała się za mną misiem
- Hej mała - powiedziałem to sarkastycznie , bo była prawie równa ze mną
- To co idziemy na wesołe miasteczko ?
- Oczywiście - i tak jak powiedziała to tak zrobiliśmy . Poszliśmy na wielką karuzelę . Zajęliśmy miejsca obok siebie , zapieliśmy się pasami , a facet w czerwonym mundurku włączył maszynę , a my zaczęliśmy się kręcić . Krzyku nie zabrakło , wykrzyczeliśmy się za wszystkie czasy ... Trzymaliśmy się mocno za ręce , tak jak para ... ale na razie jesteśmy tylko przyjaciółmi . Kiedy wyszliśmy z tej całej karuzeli Hannah źle wyglądała , była blada i miała sine usta .
- Co jest ? - spytałem ją troskliwie
- Kręci mi się w głowie .. niedobrze mi - po tych słowach zemdlała ale w ostatniej chwili ją złapałem . To był zły pomysł - karuzela . Zaniosłem ją na ławkę i położyłem ją tak że swoją głowę miała na moich kolanach . Po chwili chrapała ... a więc zemdlałą , a potem z tego zasnęła . Dziwne , no ale ona jest niezwykłą dziewczyną .
- Halo ? - powiedziałem tak żeby ją obudzić
- Czy ja widzę anioła ? - mówiła rozkojarzona
- Hahahaa.. Hannah to ja , Liam
- A więc to nie sen ?
- Nieee ... Wstawaj śpioszku , chcesz się napić ?
- Jasne - wzięła butelkę i wzięła duży łyk - dziękuję
- Może podprowadzę cię do domu ?
- Dobry pomysł - już chciała chciała iść ale ją zatrzymałem
- Chyba nie zamierzasz iść
- To co ja mam się teleportować ?
- Hah .. zaniosę cię
- Nie , jestem ciężka !
- Już cię niosłem , niedawno . Jesteś lekka , Louis jest ciężki .
- Dam sobie radę
- a jak zemdlejesz ?
- Haahahaaaaa.. nie - z chytrym uśmieszkiem i w mgnieniu oka była już na moich rekach - puść mnie
- Nie bejbe
- Osz ty - powiedziała to z obrażoną miną a ja ją pocałowałem w policzek
- Nie gniewaj się na mnie
- Nie gniewam się , na ciebie nie da się gniewać - powiedziała z uśmiechem a ja ją mocniej przytuliłem .
Oczami Harrego ;
- Rosie - szepnąłem zamykając drzwi do sypialni
- hmm ? - powiedziała przytulając mnie
- Mamy już tylko siebie ... - pocałowałem ją namiętnie w szyję , po czym zaprowadziłem ją na balkon . Było idealnie ... księżyc , kwiaty i drzewa w ogrodzie wprowadzały w romantyczny nastrój . I jeszcze piękna bogini Rosie , ubrana w krótką sukieneczkę piżamową , wyglądała bosko .
- Kocie - spoważniałem , klęcząc przy niej . Wyciągnąłem czerwone pudełeczko z kieszonki spodni i otworzyłem je wyciągając piękny brylantowy pierścionek - Jesteś dla mnie wszystkim , powietrzem i wodą bez którego nie mógłbym żyć  ... Kocham cię , i nigdy kochać ciebie nie przestanę . I chciałbym abyś była moją własnością ... Rosie ? Zostaniesz moją żoną ? Podpiszesz się pod nazwiskiem Styles ? Czy zgadzasz się abyśmy stworzyli wspaniałą rodzinę ?
- Harry , przecież wiesz że kocham cię najbardziej na świecie , i tylko dla ciebie chcę żyć i urodzić ci piękne dzieci . Jasne że się zgadzam - po jej policzku płynęły łzy szczęścia , włożyłem jej brylantowy pierścionek na palec . Jesteśmy zaręczeni ! Rzuciła się na mnie , a potem całowaliśmy się i całowaliśmy się ... Ta noc była najpiękniejsza na świecie ! 


____________________________________________________________
Przepraszam że długo nie dodawałam rozdziału , ale szkoła i nie za bardzo mam na pisanie czas ;// Tak po za tym to nie zbyt mi się podoba ten rozdział , bo nie opisywałam bardziej sytuacji i wgl :(
Oceńcie sami :))

niedziela, 2 września 2012

Cheapter 11 "Gotta be you"

Oczami Jess ;
Po obiedzie miałyśmy tor przeszkód . Na początku biegałyśmy przez opony , potem wspinałyśmy się po kilkumetrowej  ściance , następnie czołgałyśmy się pod drutami i leciałyśmy na linianach z jednego brzegu jeziora na drugi . Na koniec byłam cała mokra , w błocie i w liściach . Wyczerpujące zadanie ... Jeszcze "doping " naszej Generałowej . Cały czas słyszałyśmy "szybciej " , "życie mi ucieka" , "nie ma czasu" itp. Jak my nienawidzimy tej Czerwonej Małpy ... to się w głowie nie mieści . Na koniec zadania robiłyśmy pompki w błocie . Sto to dużo ? Dla mnie tak i to bardzo .
- Pięćdziesiąt jeden - moje ręce się nade mną załamywały - nie dam rady - położyłam się na błocie . Byłam już wystarczająco zmęczona .
- Co to ma być ? Zostało ci jeszcze pięćdziesiąt ! Do roboty - krzyczała Czerwona Małpa
- Czterdzieści dziewięć proszę pani Generałowo
- I ty jeszcze mnie poprawiasz ? Dodatkowe dwadzieścia !
- No niee ... - jęczałam a po moim policzku płynęła łza - nie wytrzymam . Niech się pani Generałowa nade mną zlituje ! Błagam ...
- Nie ma litowania w moim wojsku . Jak nie będziesz teraz ćwiczyć dodam ci kolejne sto jutro !
- Czerwona Małpa - mruknęłam pod nosem i zaczęłam robić pompki . Dziewczyny jęczały że nie dają rady , ale nie było litości ...
* Kilka minut później*
- Osiemdziesiąt trzy - ledwo co wykrztusiłam z siebie i moje ręce same się załamały
- Raz dwa ! Jeszcze tylko niecałe dwadzieścia ! Wierzę w was ! - krzyczała z chytrym uśmieszkiem generałowa , a po kolei każda dziewczyna padała z wyczerpania
- Co to ma by.. - nie dokończyła bo przerwało jej silnik helikoptera , który właśnie nie daleko lądował . Dźwięk był okropnie głośny , nawet jak się zatykało uszy to nadal niemiłosiernie głośno dudniło . Wszyscy zerwali się na równe nogi bo to może być kontrola wojskowa czy coś tym podobnego . Ustawiłyśmy się w równy szereg , chociaż całe wyczerpane ledwo stałyśmy na nogach . Helikopter wylądował i z niego wyszedł facet w mundurze wojskowym . Zmierzał w naszym kierunku ... Postać była bardziej wyrazista . Mulat w mundurze z czarnymi włosami ... Zaraz , przecież to Zayn ! Co on tu do cholery robi ? Przecież dałam mu wystarczająco znać że nie chcę go już więcej w życiu widzieć . No to już po mnie ... Zakryłam twarz tak żeby mnie nie rozpoznał . Coś zaczął gadać z czerwoną małpą ale po cichu abyśmy nie słyszały rozmowy . Przyglądałam im się uważnie ... Facetka chyba wiedziała kim on jest i cały czas uśmiechała się do niego i poprawiała włosy .
Na koniec ich rozmowy ona kiwnęła głową i spoważniała .
- W lewo zwrot ! - wydała Generałowa komendę . wszyscy posłusznie odwrócili się - biegiem do lasu ! I raz dwa ... - zaczęła odliczać i wszystkie ruszyłyśmy - Panno Jessico Swan ty zostajesz - tylko nie to , pomyślałam w duchu . Stanęłam nieruchomo w miejscu i patrzyłam się w dół na moje oblepione błotem oficerki . Dziwnie to zabrzmiało , ale chciałam właśnie biec do lasu z grupą bo nie chciałam być z nim sam na sam . Przybliżył się do mnie , czerwona małpa poszła do bazy . Byliśmy sami ... Nastała grobowa cisza . Chciałam stąd uciec ... jak najszybciej znaleźć się w głębi puszczy .
 Nadal patrzyłam w buty , nie chciałam widzieć jego zakłamanych oczu .
- Jess ? - ujął moją twarz w dłonie tak że przed sobą miałam jego gębę . Nadal byłam na niego zła ... - w co ty się wpakowałaś ?
 - Może ja zapytam ciebie ... - burknęłam . Na jego twarzy malował się smutek i troska . Odwróciłam twarz żeby widzieć las , wolałam patrzeć na smukłe drzewa niż na niego . - dlaczego to zrobiłeś ? Dlaczego przespałeś się z tą lafiryndą ? Z iloma laskami się przespałeś ?
- Ale to nie było tak ...
- A ja jestem jednorożcem - powiedziałam sarkastycznie -  Mów prawdę - powiedziałam z wyrzutem . Nastała głucha cisza , ponownie . - Nie chcesz mówić ? Okej , to ja znikam z twojego życia . Raz na zawsze . Baju , baju - pomachałam i zaczęłam biec w kierunku lasu . Po kilku sekundach złapał mnie za rękę . Chciałam się wyrwać , ale nie dałam rady . I tak byłam wykończona , a on był silniejszy . Poddałam się . Po moim policzku płynęła łza ... Otarł ją ręką tak troskliwie ...
- Byliśmy naprawdę świetnymi przyjaciółmi - zaczął
- Ale to schrzaniłeś ... - powiedziałam z wyrzutem a w mojej głowie malował się obraz naszego miło spędzonego czasu , jak oglądaliśmy horror albo byłam u niego z wizytą w domu
- Czułem do ciebie coś więcej . Bałem się o ciebie czy sobie czegoś nie zrobisz , że popełnisz kolejną próbę samobójstwa . Potniesz się , spadniesz z klifu albo wpadniesz pod tir ... Nie chciałem tego . Bardzo o ciebie się troszczyłem , czasami ale to bardzo często myślałem tylko o tobie . Ta cała sytuacja mnie przerastała i potrzebna była mi odrobina rozrywki ...
- Aha . Tą rozrywką było pieprzenie się ?
- Jess , ta fanka podała mi narkotyki . Nie wiedziałem co robiłem ...
- A więc nie zrobiłeś tego celowo ? - miałam w sobie trochę nadziei
- Nie zrobiłem tego celowo .. uwierz - mówiąc to patrzył mi się prosto w oczy . Wierzyłam mu na każde jego słowo bo mówił to ... prosto z serca - przepraszam , że przeze mnie jesteś tutaj w tym ... ehem zadupiu . Że przeze mnie cierpiałaś , że męczyłaś się tutaj ... Przepraszam - zagryzłam wargi , sama nie wiem co powinnam o tym myśleć . W sumie to prawda że znalazłam się tutaj przez niego - Bardzo żałowałem tego co zrobiłem bo w połowa mnie żyła na normalnym świecie ... Jess , ja ... ja ....
- Hmm.... płyta ci się zacięła ?
- Ja cię kocham - wykrztusił to z siebie . Nie wiedziałam co powiedzieć , zamurowało mnie to wyznanie - kiedy usłyszałem od twojego taty że jesteś w Paryżu to szybko zarezerwowałem bilet i poleciałem tam . Miałem już plany mieszkań , hoteli i potrzebnych adresów żeby ciebie znaleźć . Ale kiedy się dowiedziałem od Eve że jesteś jednak w kanadzie , mało tego w wojsku dla kobiet obwiniałem samego siebie ... Tak wiem jestem skończonym debilem , bo nie jestem warty ciebie . Bo to przeze mnie tutaj się znalazłaś .  Przyleciałem tu ciebie uratować , ale wiem że nie polecisz ze mną do Londynu . Jest jeszcze jeden powód żeby tutaj być ... Chciałem zobaczyć ciebie , całą i zdrową . Powiedzieć ci o tym wszystkim i cię przeprosić . Może i nie wybaczysz mi ale ja cię kocham i będę o ciebie walczyć aż do skutku - po moim policzku płynęło coraz więcej łez . Te słowa mnie wzruszyły . Czyli przespał się z lafiryndą ale nie był tego świadomy ? Czuł do mnie coś więcej jak byliśmy przyjaciółmi ? Zrobiłby dla mnie wszystko , walczył aż do skutku ? Jeszcze nikt w życiu tak się nie martwił o mnie ... Jakie to ... piękne !
- Zayn ? Mówisz prosto z serca ...  ja to czuję . U Willa nie czułam ciepła , a u ciebie tak . Tym ciepłem jest miłość , a ja cię kocham i wybaczam tobie za wszystko , bo ci wierzę na każde słowo zrobiłam krok do przodu aby być jeszcze bliżej niego
- Naprawdę ? - chyba ta wiadomość zamurowała go . Na jego twarzy pojawił się uśmiech , ten uśmiech który kocham . Pocałowałam go gorąco i namiętnie ... Było bardzo nieziemsko , wręcz bajecznie . Tej chwili w życiu nigdy nie zapomnę .
- Kocham cię - powiedziałam prosto z serca cichym i miękkim głosem
- Uwierz , ja ciebie mocniej - uśmiechnął się łobuzersko i pocałował mnie w czoło . Tak oto staliśmy się parą ... Nowy rozdział w moim życiu pod tytułem ; Związek . Ahh.. byłam cała w skowronkach , taka szczęśliwa . Byłam pewna co do swoich uczuć , na sto procent . Wiem że Zayn będzie się o mnie troszczył i że będę czuła się przy nim bezpieczna . Kocham go a on mnie . Tylko jest jeden problem ... jego kariera . Zayn jest piosenkarzem w zespole One Direction i jego życie toczy się na karierze ; wywiady , koncerty , trasy , przesłuchania itp. To musi być bardzo męczące ... Teraz ma przerwę , ale co będzie jak pojadą w trasę np. na kilka miesięcy albo na pół roku ? Przecież ja nie wytrzymam bez niego ... A co w świecie show biznesu ? Plotki , fanki i hejterzy . Czy zniosę to ?
W mojej głowie wirowało setki dręczących pytań , na których nie znam odpowiedzi . Ale przecież ja od października zaczynam studia to może nie będzie tak źle . On będzie koncert ja na uczelni ? Może jednak zniosę to . Będę jednak pozytywnej myśli , pozytywnie patrzeć na świat . Może nie będzie aż tak źle ... Modlę się w duchu aby jego kariera nie zrujnowała naszego związku .
Zamyśleni poszliśmy za rękę do bazy po moje rzeczy . Droga do namiotu nie była długa . Szliśmy co najmniej kilka minut . Kiedy dotarliśmy na miejsce przebrałam się w normalne ciuchy ; jeansy , vansy , bluzkę z nadrukiem i bejsbolówkę . Spakowałam się i  zostawiłam karteczkę dla Julliette ; " Mi udało się uciec z tej dziury . Liczę na ciebie że wytrzymasz , albo znajdziesz wspaniały pomysł na ucieczkę z tego zadupia . Kocham cię jak siostrę . Pamiętaj o mnie - Jess xxx " .
 Zayn wziął mnie na barana bo zobaczył w jakim jestem stanie wyczerpania i jednocześnie prowadził walizkę .
- Do widzenia - powiedziałam z uśmiechem patrząc na to jak Czerwona Małpa potknęła się o gałąź i przewróciła się na błoto . Podniosła twarz a na niej sama wściekłość i bunt . Zaśmiałam się z Zaynem i ruszyliśmy w kierunku helikopteru .
Usiedliśmy koło siebie zajmując miejsca koło okna i wystartowaliśmy do Londynu . Lot minął spokojnie ... a ja czułam się bezpieczna i szczęśliwa . Czułe słówka i całusy były na okrągło przez pół drogi . Potem zasnęliśmy . Ja na poduszce , a Zayn na moim ramieniu . Każdy z nas wyjątkowo dużo dzisiaj przeżył .
*Następnego dnia rano*
Oczami Liama ;
Kiedy jadłem jogurt jabłkowy widelcem do apartamentu wszedł niespodziewanie Paul . Harry z Louisem rzucali się papierem toaletowym zostawiając niesamowity bałagan , a Niall pichcił w kuchni również zostawiając bajzer .
- Witam was w tym... porządku - powiedział sarkastycznie Paul i wszyscy wybuchliśmy śmiechem - a teraz tak na serio to posprzątajcie bo aż chce się płakać gdy tylko się wchodzi do mieszkania
- Heh miło cię gościć Paul - mówił Harry
- Z jaką nowiną do nas wpadłeś ? - powiedział Niall zainteresowany jego pobytem
- Może usiądziemy ? - zaproponował Louis , wyraźnie było widać że to dobry pomysł . Wszyscy usiedliśmy przy dużym okrągłym stole .
- Jak wiecie ostatnio na próbie śpiewaliśmy "Gotta by you" ale nie wybrałem głównej osoby , która bedzie odgrywała główną rolę . Chciałbym aby ta osoba śpiewała uczuciowo , a najlepiej by było gdyby to była osoba naprawdę zakochana - popatrzył na nas każdego oczekując odpowiedzi ale nici z tego bo każdy siedział jak zamurowany i czekał na jakiś znak - ehem to ja mam w waszych głowach czytać ? - ciągnął dalej
- Niech Daddy zdecyduje ! - nabijał się Harry i każdy na mnie zwrócił wzrok
- Nom .. ehem ... ja nie jestem zakochany , ale myślę że Louis nieźle odegra główną rolę
- Przykro mi chłopaki , ale ja nie chcę się jakoś wyróżniać - odpowiedział a my nadal rozmyślaliśmy i właśnie w tym momencie do apartamentu wszedł Zayn z Jessicą i dwoma walizkami . Każdy wybuchł śmiechem bo on dla niej śpiewał "Gotta by you" . Idealnie dobrane do sytuacjii ...
Wszyscy popatrzyliśmy na siebie znacząco .
- O witam Paula , witam chłopaków - powiedział Zayn siadając do stołu z Jess
- Mamy dla ciebie wiadomość - mówił z satysfakcją Niall
- Masz główną rolę w piosence "Gotta by you" - oświadczyli Harry z Louisem jednocześnie i wszyscy zaczeli bić brawa
- Ja ? O to się cieszę ! Dziękuję ! - radosnym głosem powiedział Zayn
- Tak sobię myślę ... bo ma być do niego teledysk i potrzebna jest do niego jakaś dziewczyna dla której będziesz śpiewał - ciągnął rozmowę Paul - kogo wybierasz ? - zapytał się głupio Paul a Zayn pocałował Jessicę
- Ją , Jessice - odpowiedział bez rozmyślenia a ona się uśmiechnęła
- No to wszystko się zgadza . To jutro bądźcie gotowi o dziesiątej w studiu
- Tak jest ! - powiedzieli chłopcy i zaczęli się śmiać . A Paul zniknął za drzwiami .
- No no .. widać że mamy nawą parę w naszym gronie - mówiłem kończąc mój posiłek widelcem
- Owszem jesteśmy parą - Zayn pocałował Jess w policzek .
 Jak ja chciałbym znaleźć tą jedyną ... marzenie . Skromną , nieśmiałą . Awww... rozmarzyłem się .
Niall poszedł sprzątać bałagan , Harry gadał przez telefon z Rosie , Louis układał wiersz dla swojej Eve ( pomagałem mu przy tym ) a Zayn i Jess leżeli na sofie i się całowali .
_____________________________________________________________
Rozdział krótki ale dużo się dzieje ;) Myślę że wam się również spodobał , bo spełniłam wasze oczekiwania tzn. Jess i Zayn są parą <3
Z góry dziękuję za komentarze , bo pomagacie mi w pisaniu bloga ;) Bardzo się cieszę że są również szczere komentarze . Motywuje mnie to do pisania i łatwiej mi jest pisać , i dlatego naprawdę wam dziękuję :*
Starałam bardziej opisywać sytuację , udało mi się ?

piątek, 31 sierpnia 2012

Cheapter 10 "Helicopter"

 Oczami Jessicy ;
 - Wstawać ! Wstawać ! Wstawać ! - obudził nas głos czerwonej małpy , która na dodatek stukała talerzami . Jak ja nie lubię tego dźwięku . Zobaczyłam na zegarek , była piąta rano . Muszę się przyzwyczajać , ale nie długo to się zmieni bo razem z Julliette pracujemy nad planem kawału dla naszej "kochanej" pani Generałowej . Z niechęcią wstałyśmy , włożyłyśmy mundury i poszłyśmy na zbiórkę . Na początek dnia w prezencie dostałyśmy trzy kilometry do przebiegania wzdłuż lasu , a potem dopiero śniadanie i czas wolny . No cóż .. musiałyśmy biegać . Z niechęcią kierowałam się truchtem w kierunku lasu . Musiałam przyśpieszać bo dziewczyny szybciej biegały . Biegnąc w milczeniu rozmyślałam nad częścią naszego planu i podziwiałam piękne widoki krajobrazu . Drzewa iglaste , niektóre osiągały kilka metrów . Wysokie , prawie sięgały chmur . Szlak , który nas prowadził wiódł na niską górę . Świerze powietrze , natura , kondycja ... Nie wiem czy robię to dla zdrowia czy oderwania się od przeszłości . Jednak chcę powrócić do Londynu , bo nie wytrzymam z tą wiedźmą .
Oczami Zayna ;
Siedziałem przygnębiony , wpatrzony w panoramę panującą za oknem . Słońce chowało się za chmurami i próbowało się przez nie przebić . Schowałem swoją twarz w dłonie . Po moim policzku płynęła łza . Łza smutku i żalu . Czego ja to zrobiłem ? Do jakiej cholery ? Czemu musiałem się przespać z fanką ... nawet nie wiem jak miała na imię . Dlaczego akurat wtedy znalazła się Jessica ? Byliśmy przyjaciółmi ... nawet więcej niż tylko przyjaciółmi . A ja ją straciłem .. Jess . Ku*wa ! Schrzaniłem to ! Straciłem swoją szansę ! Po co mi było to pieprzenie się z fanką ? Chcę odzyskać Jess ! Ja ... ja ... ja ją kocham ! Ale nie wiem czy mi wybaczy ... nie wybaczyła Willowi , na pewno mi nie wybaczy . W sumie trzeba mieć nadzieję ... Muszę ją odzyskać ! Choć bym nie wiem ile bym się starał , nie poddam się ! Będę o nią walczył do skutku ! Nałożyłem na siebie jeansową kurtkę i full cap i wyszedłem z domu . Zamówiłem taksówkę i po kilku minutach byłem przed jej domem . Wszystko jej powiem , całą prawdę ... Stresuję się , nie wiem czy mi wybaczy . No cóż trzeba próbować . Zapukałem , nikt nie otwierał . Jeszcze raz zapukałem , tym razem otworzył mi starszy mężczyzna .
- Dzień dobry - uśmiechnąłem się - czy jest Jess ?
- Przykro mi , ale jej nie ma
- Jak to nie ma ? A gdzie jest ?
- W Paryżu
- Co ? W Paryżu ? - zatkało mnie
- Pojechała do koleżanki
- Dziękuję bardzo . Do widzenia . - czekała na mnie takssówka . Wsiadłem i pojechałem do apartamentu . Jak ja jej to wszystko powiem ? Przecież ona jest w Paryżu ! Rozmyślałem nad wszystkim i podjąłem decyzję .
Wszedłem do mieszkania , na sofie siedzieli chłopcy wpatrzeni w ekran . Oglądali "The life tour" .
- Hej Zayn ! Gdzie byłeś ? - mówił Niall pakując do buzi hamburgera
- Nie ważne ... Harry , mogę pożyczyć twoją walizkę ?
- Tak , jasne . Jest w schowku pod schodami
- Dziękuję mocno
- A gdzie się wybierasz ? - spytał Liam
- Do Paryża - powiedziałem i szybko wyciągnąłem walizkę a do niej włożyłem ubrania i kosmetyki pierwsze lepsze które wpadły mi w rękę . Nie mogę długo czekać , chcę ją przeprosić za wszystko . Nie chcę aby jej coś się stało . Zadzwoniłem do Eve spytać się o adres jej koleżanki ale nie znała odpowiedzi . No cóż , znajdę ją . Choćbym nie wiem ile bym ją szukał . Wsiadłem w samolot i leciałem do Paryża .
Oczami Jessicy ;
Skończyliśmy naszą trasę . Usiadłam na trawie zmęczona i padnięta . Wzięłam łyk wody . Trzy kilometry ... masakra . Cud że dobiegłam do końca . Kiedy tak siedziałam zobaczyłam budkę telefoniczną . Bez chwili zastanowienia zadzwoniłam do Eve .
- Hej Eve . Musisz mi pomóc
- Hej Jess . Co się stało ?
- Bo ... bo ja nie jestem w Paryżu tak jak ci napisałam
- A gdzie jesteś ?
- W Kanadzie
- To w czym problem ?
- Bo jestem w wojsku dla kobiet
- Co ? - w jej głosie słychać było przerażenie - Jak się w to wpakowałaś ?
- Bo chciałam się oderwać od przeszłości ... bo Zayn ...
- Zayn co ?
- Przespał się z jakąś lafiryndą . Załamałam się tym i postanowiłam że pójdę do wojska
- Czy ty masz coś z głową ?
- Tak mam ... Jest tutaj okropnie . Dlatego proszę o pomoc
- Tak ?
- Muszę coś zrobić aby mnie wyrzucili stąd . Tylko co ?
- Podpal waszej przewodniczącej armi czy jakoś tam włosy
- To jest to - Eve zawsze miała super pomysły - Dziękuję bardzo i do zobaczenia
- Trzymaj się - rozłączyłam się . Akurat była pora śniadaniowa . Dostaliśmy owsiankę ... Ble !
Czas wolny ... poszłyśmy na pobliski staw aby odpocząć i porozmawiać z Julliette . Tam było pięknie , wręcz bajecznie . Była tak czysta woda że można było zobaczyć dno i obserwować płynące ryby . Świeciło słońce , na niebie nie było ani jednej chmurki . Pogoda idealna .
Siadłyśmy z Julliette pod dużą wierzbą koło stawu i rzucałyśmy kamyczkami w wodę obserwując zjawisko .
- Mam plan - zaczęłam rozmowę z chytrym uśmieszkiem
- No mów !
- Dzisiaj mamy dyżur na obiedzie iii... możemy podpalić jej włosy
- Tylko jak ?
- Na pewno będzie się krzątała , to "niechcący" ogień znajdzie się na jej włosach
- Hahahaa.. Five five - przybiłyśmy sobie piątki - genialny pomysł , ale będzie ubaw
- Nom , ale musimy iść bo szykuje się strzelanka albo coś podobnego
- Gr... - wstałyśmy i poszłyśmy do naszej bazy . Wszyscy już byli i czekali na nas . uuuu... przypał ! Spóźniłyśmy się . Za karę sto brzuszków . Fuck !
Oczami Zayna ;
Byłem już w Paryżu . Piękne miasto ... Tylko teraz kłopot . Gdzie jest Jess ? Może uda mi się ją znaleźć ... Oby , zależy mi na niej . Kurde.. kocham ją i wszystko bym dla niej zrobił !
W hotelu wykreślałem wszystkie hotele , mieszkania i adresy . Do roboty ! Akcja ; poszukiwanie Jess ; właśnie się rozpoczęła .  Będzie ciężko ,ale dla niej wszystko ! Kiedy rozmyślałem plan poszukiwawczy zadzwoniła do mnie Eve .
- Hej Zayn . Mam ci coś pilnego do przekazania ...
- Tak ?
- Jess nie jest w Paryżu
- Że co ?
- Jest w kanadzie w wojsku
- Pogięło ją ?
- Tak , ona chce stamtąd wrócić jak najszybciej
- Już lecę do niej . Dzięki Eve - rozłączyłem się .
 Byłem niecałe dwie godziny w Paryżu a już jechałem na lotnisko do kanady . W co się ona wpakowała ? Jest wariatką , a ja kocham wariatki ...
Oczami Louisa ;
Dzisiaj przygotowuję romantyczną randkę dla Eve . Trochę się stresuję bo to pierwsza randka . Chciałbym aby wszystko wyszło idealnie , perfekcyjnie , aby moja kochana Eve była w siódmym niebie . Denerwuję się ... Poproszę o pomoc Harrego , on się na tym zna . Tak to jest dobry pomysł , w tym czasie jak będzie przygotowywał dla nas kolację ja pójdę po prezent dla niej . Chciałbym coś w stylu ;  stolik z świecami itp. Harry na pewno coś wymyśli .
Udałem się na zakupy po prezent do centrum handlowego . Coś pięknego w jej stylu i wystrzałowego . Harry teraz przygotowuję randkę . Oby wszystko wypaliło ... Chodziłem po sklepach bardzo długo i w końcu znalazłem dla niej sukienkę . Pudrowy róż , długa , bez ramiączek , akcenty koronki ... Cudowna ! Z pewnością jej się spodoba , bo mamy taki sam styl ubierania się . Hmm.. jeżeli sukienka to i buty ! Oj tam idę na całość ! Wybrałem beżowe buty na platformie . Znam jej rozmiar buta i ciuchów , dlatego odważyłem się na takie zakupy . Poszedłem do apartamentu podśpiewując pod nosem "Stole in my heart" . Kiedy wszedłem do środka bardzo się ucieszyłem bo chłopaki pomagali w organizacji randki . Co jak co ale przyjaciół kocham jak swoich braci których nie mam ( los dał mi cztery cudowne siostry ) . Przebrałem się w garnitur , elegancko , w swoim stylu .
Byłem przed domem Eve . Zapukałem , otworzyła mi moja dziewczyna . Na powitanie oczywiście długi i namiętny całus . Wszedłem do środka i usiadłem na krześle .
- Co dziś taki elegancki ? - spytała mnie Eve
- Aaa... Zabieram cię do apartamentu , jeśli oczywiście chcesz ? - zrobiłem słodką minę
- Jasne , jasne ale nie wiem na dal dlaczego jesteś tak wystrojony
- Ty też będziesz - podarowałem jej torbę z sukienką i butami - przebierz się
- Ale...
- Żadnych ale kotku - pocałowałem ją a ona poszła się przebrać . Po kilku minutach wyszła z łazienki ...
- Wowww.... - gdy tylko ją zobaczyłem myślałem że spadnę z krzesła . Wyglądała tak nieziemsko ... że oh ah ! Idealnie na niej wyglądało .
- To dla mnie ?
- Tak
- Aaaaa ! To jest piękne ! Dziękuję Lou kochanie - powiedziała miękkim i aksamitnym głosem Eve i podziękowała długim całusem . Jak ja ją kocham ! Na razie jest bosko ... ciekawe co wymyślą chłopcy ? Oby nie schrzanili tego ! Modliłem się w duchu aby wszystko się udało . Denerwowałem się . Wdech i wydech .
- Idziemy ? - nagle przerwała moje zamyślenia Moja Piękna
- Jasne - wziąłem ją za rękę i dojechaliśmy limuzyną do apartamentu . Oczywiście nie odbyło się bez reporterów i kamer oraz fanów . Kiedy pokonaliśmy tą trudną "strefę" weszliśmy do mieszkania . Jak na dżeltelmena przystało otworzyłem przed nią drzwi i weszła przodem .
- Dzień dobry - powiedział Liam ubrany na czerwono - witamy w pięciogwiazdkowej restauracji "Directioners" . Prosimy zająć miejsca - wskazał na stolik dla dwojga przykryty obrusem a na nim zapalone świeczki , bukiet róż  . Puściłem do Liama minę pod tytułem "dziękuję" . Usiedliśmy na miejsca i po chwili przyszedł Niall z tacą spagetti i z winem .
- Danie szefa kuchni ! - powiedział podając nam talerz . Danie było bardzo pyszne ... Muszę przyznać że dobry kucharz z naszego blondynka ! Wypiliśmy toast za nasz związek . Po chwili weszli chłopcy i zaczęli śpiewać piosenki . Nieźle się postarali . Ze względu na rytmiczną i wolną muzykę zaprosiłem Eve do tańca . Kołysaliśmy się wtuleni w siebie i również śpiewałem kiedy padały słowa np. "Only you " albo " I love you voice" itp. Potem znowu zasiedliśmy do stołu , tym razem podany był tort czekoladowy z truskawkami . Co jak co ale to był najpyszniejszy tort jaki w życiu zjadłem . Udana randka ... to mało powiedziane ! Najcudowniejsza jaka mogła by być ! Atmosfera była romantyczna ... cały czas padały słodkie słówka i całowaliśmy się . Potem udaliśmy się do pokoju ... Szykuję się ta "piękna" noc .
Oczami Harrego ;
- Ta da ! Udało nam się - powiedział uradowany Liam a my przybiliśmy sobie piątki
- Ciekawe co tam robią ciekawego w pokoju - mówiłem z chytrym uśmieszkiem
- Ty , ty ! Nie wyobrażaj sobie - zaczął się śmiać Niall
- No co tylko stwierdzam fakt
- Ale szczęściarz z Louisa , jakbym chciał znaleźć taką cudowną dziewczynę ... - mówił Liam
- Spokojnie zobaczysz że niedługo zwiążesz się z jakąś laską - poklepywałem go po ramieniu
Oczami Jess ;
Strzelanka ... masakra . Jeszcze dostałyśmy ciężkie karabiny . Teraz nasza upragniona pora obiadowa . Z Julliette mieszałyśmy i doprawiałyśmy zupę , ale nie kręciła się wokół nas czerwona małpa . Szkodaa ... Innym razem .
Oczami Zayna ;
Po kilku godzinach byłem już w Kanadzie . Wypytałem się gdzie jest te wojsko dla kobiet i musiałem się dostać do południowej części kraju . Wybrałem helikopter aby szybciej dostać się na miejsce i aby uradować Jessicę .
______________________________________________
A oto 10 rozdz ... :) Przepraszam że długo nie dodawałam rozdz bo miałam sprawy rodzinne i nie było czasu na komputer ;// Dlatego też nie wchodziłam na wasze blogi .. ale dzisiaj to wynagrodzę i przeczytam zaległe posty/ rozdziały i zostawię komentarz :D
Ten rozdział zbytnio mi się nie podoba , starałam się bardziej opisywać sytuacje . Nie wiem czy mi się udało więc oceńcie sami ;)
Dziękuję za komentarze <3 Czy Zayn odnajdzie Jess ? Dowiecie się czytając kolejny rozdz :* 

poniedziałek, 27 sierpnia 2012

Cheapter 9 "Red monkey "

Zapukałam do wielkich dębowych drzwi . Otworzył mi Zayn .
- Co chcesz ? - powiedział zły nie zapraszając mnie do środka . Był z samych bokserkach .
- Przyszłam was odwiedzić . Chyba nie masz nic przeciwko ?
- Jess to nie odpowiednia pora , może innym razem .
- A gdzie reszta ?
- Nie wiem , poszli zwiedzać miasto albo coś tam .
- Czyli nie przyjmiesz mnie do środka ? - zapytałam smutna
- Kotku ! - usłyszałam damski głos
- Nie - chciał zamknąć drzwi ale zahamowałam je ręką
- Kto jest z tobą ? - powiedziałam gniewnie
- Jestem sam
- Ta jasne , nie jestem głucha
- Nikogo nie ma . Idź do domu
- Chcę się dowiedzieć kim jest ta lafirynda - powiedziałam zdenerwowana
- Kto to jest ? - powiedziała szatynka przytulając Zayna . Była w samym ręczniku .
- Miłego pieprzenia się ! - powiedziałam i poszłam . Miałam tego wszystkiego dość .
- Jess ! Zaczekaj ! To nie jest tak jak myślisz ! - krzyczał mulat , nie chciałam już go znać . Biegłam ile sił w nogach do domu . Zamknęłam się w swoim pokoju i zaczęłam płakać . Kolejna osoba która mnie zraniła ... Kurde ! Czy mam na czole napisane "Złam mi serce ? " . Myślałam że on do mnie coś więcej czuje ... myliłam się . Chociaż byliśmy dobrymi przyjaciółmi to i tak trochę traktowałam go jak chłopaka . Kur"a ! Wszystko się wali ! Na początku Will a teraz on ? Już wiem ! Pojadę do wojska dla kobiet ! Oderwę się od wszystkiego ; miejsca , ludzi , wspomnień . To jest to ! Tym razem nie zamierzam się zabijać , to bez sensu . Po co popełniać samobójstwo dla osoby która zraniła ci serce ? Bez sensu ... Spakowałam wszystkie rzeczy do walizki które będą potrzebne . Zostawiłam karteczkę dla taty ; ''Jadę do koleżanki na kilka tygodni do Paryża . Nie martw się o mnie xxx - Jess '' . Taa... małe kłamstewko . To samo napisałam do Eve . Zostawiłam komórkę w domu . Z nią mam najwięcej złych wspomnień .
Poszłam do miejsca gdzie było to ogłoszenie . Do dzisiaj można się zapisywać i od razu samolotem lecimy do Kanady na szkolenie . Coś w stylu szkoły przetrwania .  Będzie ciężko . Przetrwam ! Dam radę ! Przecież jestem Jessica Swan - dzielna , odważna i uparta . Weszłam do szarego budynku .
- Dzień dobry czy tutaj są zapisy do wojska dla kobiet ?
- Dzień dobry . Tak , proszę usiąść tutaj - powiedziała sucho czerwonowłosa kobieta w mundurze wskazując mi krzesło . Podała mi formularze , które musiałam wypełnić . Szybko napisałam i udałam się na badania . Nie mam wady wzroku , nie jestem daltonistką , mam prostą przegrodę nosową oraz plecy . Nie jestem chora , idealny wzrost i waga . Przyjęli mnie ! byłam uradowana .
Czekałam na autobus przed budynkiem . Coraz więcej kobiet przychodziło z walizkami . Żadna nie wyglądała miło ... Wszystkie dobrze zbudowane . Niektóre były po wypadkach ( miały głębokie blizny np. w policzku ) . Inne siedziały wcześniej w kiciu ... Co ja się wpakowałam ! No nic przetrwam ...
*W tym samym czasie*
Oczami Harrego ;
Moja Rosie kilka dni temu pojechała do Irlandii na wymianę studencką . Tęsknię za nią i to mocno . W ogródku siedziałem na hamaku i rozmyślałem nad wszystkim i o niczym . Niall udziela teraz wywiadów , Zayn siedzi z kimś w pokoju , Liam poszedł na zakupy a Louis jest u swojej Eve . Zobaczyłem jak na parapecie siedzą dwa gołębie . Obserwowałem je . Jeden odleciał i pozostawił drugiego . Podszedłem do parapetu , ale nie za bardzo blisko żeby nie spłoszyć zwierzaka .
- Kevin ( nazwałem tak gołębia ) nie martw się wróci . Ahh.. jakbym chciał aby teraz była Rosie - skończyłem swój krótki monolog i stałem tym razem wpatrując w chmury . Ktoś zakrył mi oczy .
- Louis zostaw moje paczydła ! - byłem przekonany że to on ale usłyszałem cichy damski chichot . Oderwałem czyjeś ręce i się odwróciłem . Nie mogłem uwierzyć ! To była Rosie , ale wyglądała jakoś inaczej . Miała bluzę , full cap i rurki na sobie . Całkiem nie w jej stylu . Zawszę się ubiera w marynarki , bluzki z kołnierzykiem itp. Bardzo to lubiłem . Była trochę niższa i miała spięte włosy w koński ogon.
- Nie poznajesz mnie ? - powiedziała i przybliżyła się do mnie
- Wyglądasz dziś inaczej . Szybko wróciłaś z tej wymiany . Jak było ?
- Hmm... było nudno i zrezygnowałam z tej wymiany bo wolałam być z tobą Harroldzie .
- Jak miło Kociee
- Mrauu ..- podeszła i mnie pocałowała . Jakoś czułem się dziwnie . Usiedliśmy na murku na przeciwko siebie .
- Masz soczewki ? - spytałem ją . Zawsze miała niebiesko-szare oczy . Dziś miała piwne
- Tak , jakoś słabiej widziałam - zaczęła się tłumaczyć . To nie była Rosie którą kochałem . Zmieniła się całkowicie .
- Nie było cię kilka dni a ty zmieniłaś styl , soczewki i wgl. wszystko . Przywrócisz mi starą Rosie ?
- Jasne .. - posmutniała przytuliłem ją i pocałowałem . Nagle poczułem wibracje w lewej kieszonce . Dzwoniła do mnie ... Rosie . To jakieś żarty ? Przecież jest teraz ze mną . Może ktoś jej ukradł komórkę .
- Hallo ? - odebrałem
- Hej Harry słodziaku - poznałem ją po głosie , ale przecież nie ma dwóch Rosie . Kim ona jest ?
- Kim jesteś ?
- Rosie . Nie poznajesz mnie ?
- Rosie teraz jest ze mną tutaj w ogrodzie
- Hahahaa... Hazzuś ja jestem na wymianie w Irlandii
- Nie ogarniam! jest ze mną Rosie i dzwoni do mnie Rosie , która jest prawdziwą ? Moją kochaną ?
- Harry ?
- Tak Rosie1
- Bo ... ja mam siostrę bliźniaczkę Lauren . Jest niższa ode mnie , ma piwne oczy , ubiera się w bluzy full cap itp. Jest przeciwieństwem mnie ! Nie lubi się uczyć , przypał to jej drugie imię - nie mogłem uwierzyć w to co słyszę
- Ale ona powiedziała że jest Rosie i mnie pocałowała
- Pocałowała cię ? O nie przegięła ... pokłóciłyśmy się . Wiem że mogła się na mnie zemścić ale to ? To jest już przesada .
- A więc ty jesteś Rosie ?
- Tak Harry . Dobra ja kończę bo mam zaraz wykłady z medycyny
- Rosie ?
- Tak ?
- Kocham cię
- Ja również - rozłączyła się . Czyli prawdziwa Rosie dzwoniła do mnie . Rozpoznałem ją po ciepłym i aksamitnym głosie ., ta podszywana "Rosie" miała zachrypnięty głos . Miałem dość fejka - Lauren .  Podszedłem do niej .
- Wyjaśnisz mi coś ?
- Tak , jasne . A o co chodzi ?
- Wiesz co ci codziennie piszę wieczorem ? - tylko prawdziwa Rosie mogła to wiedzieć
- Noo.. - zaczęła się jąkać
- To powiedz to na głos to ostatnie zdanie
- No nie pamiętam - to był dowód że to nie moja kochana . Rosie zawsze pamięta ten sms który jej wysyłam wieczorem przed snem ; "Słodkich snów moja Blondynko . Niech ci się śnią  nasze dzieci - Harry xxx "
- Idź Lauren
- Skąd wiesz że to ja ? A nie Rosie ?
- Styl , oczy , głos ... Nie czuję do ciebie takiego ciepła jak do mojej Rosie i nie wiesz jaka to wiadomość - wstała i wyszła z apartamentu . Zepsuła mi humor . Ale najważniejsze jest to że znam prawdę i wiem że moja Rosie jest na wymianie studenckiej . Poszedłem do swojego pokoju  i włączyłem Laptopa . Wszedłem na ask.fm i zaczełem odpowiadać fanom na pytania .
Oczami Jess ;
Byliśmy już na miejscu  .
- Raz , dwa , raz dwa .. szybciej szybciej ! Nie jesteście na obozie dla księżniczek tylko na obozie przetrwania ! - mówiła czerwonowłosa kobieta w mundurze wojskowym wrzeszcząc na nas . Wpakowałam się w same dno . Jak najszybciej mogłam wzięłam walizkę i ustawiłam się w szeregu stojąc na baczność .
- Jak się nazywasz ? - byłam pierwsza w szeregu , więc pierwsza musiałam wszystko przetrwać .  Widziałam w jakiś filmach coś takiego więc chyba wiedziałam jak odpowiedzieć .
- Jessica Swan proszę pani !
- Pani kilka lat  starałam się o dobre imię i nie chcę aby w mojej szkole wojskowej mówiono do mnie PANI ! - mówiła szorstkim głosem wydzierając się na całe gardło . Widocznie ją zdenerwowałam . Zapomniałam że to nie szkoła , tylko wojsko ... chyba pomyliły mi się filmy - Macie mówić do mnie Pani Generał ! Zrozumiano ? - ciągnęła dalej
- Tak pani Generał ! - powiedziałam zaciskając zęby . W jej głosie było tyle nienawiści ,  myślałam że się popłaczę . Zacisnęłam zęby . Przecież jestem w wojsku . Całą "armię" przepytała i rozkazała nam rozłożyć wielkie namioty . Trochę z tym problemu było ...
- Co to ma być ? Nie umiecie rozłożyć głupiego namiotu ? - wściekła czerwona małpa chodziła i nam dopowiadała . Miałam już tego wszystkiego dość , a to dopiero początek . Z mużynką rozkładałyśmy jeden namiot . Chyba będziemy razem w nim "mieszkać" . Reszta dziewczyn też nie radziły sobie z namiotami .
- Julliete jestem - powiedziała łagodnym głosem mużynka podając mi rękę . Miała głęboką ranę na policzku która ciągnęła się od brwi aż do wargi .
- Jessica  - uśmiechnęłam się - mam dosyć tej czerwonej wiedźmy - szepnęłam jej na ucho
- Nie tylko ty . Witaj w klubie - przybiłyśmy sobie piątki . Widzę że będziemy się dobrze dogadywać .
- Mam pomysł ! Zróbmy jej hmm... psikusa . Może nas wywalą z tego wojska
- Mam nadzieję . Długo tutaj nie wytrzymam
- Na razie musimy poradzić sobie z tym namiotem
- Musimy się sprężyć zaraz lunie - chmury były niskie i wyglądało na to że zaraz będzie burza . Po jakiś dziesięciu minutach rozłożyłyśmy ten głupi namiot . Było ciężko ... Wzięłyśmy nasze walizki i "rozgościłyśmy " się w naszym namiocie . Chwilę po tym jak weszłyśmy do środka lunęło . Miałyśmy te głupie szczęście .

____________________________________________________________
Wiem że będę miała teraz hejtów , przez to że Jessica jest w wojsku . Ale niedługo się to zmieni ;) Trochę akcji ... Teraz powiedzcie szczerze ; podoba wam się rozdz ? Zniosę negatywne komentarze .

sobota, 25 sierpnia 2012

Cheapter 8 " Super Hero "

"Spotkajmy się dzisiaj o 15 w parku " . Od nieznajomego numeru. Pewnie ta wiadomość jest od Zayna ... Uśmiechnięta poszłam wziąć długą odprężającą kąpiel .
Oczami Eve ;
Byłam już w Nandos z Louisem i Niallem . Czekaliśmy na nasze zamówione dania siedząc przy dużym oknie z widokiem na Londyn . Miasto wyglądało dziś niezwykle spokojnie . Mały ruch , i ludzi ... Dziwne . Było pochmurno . Niskie i ciemne chmury zapowiadały ulewę .  Nawet nie zauważyłam że przed nosem mam w-z i cappucino . Louis zamówił to samo , a Niall przygnębiony swoim przegranym zakładem dostał małą porcję kremówki . W restauracji był mały ruch . Oserwowałam jak przez duże drzwi weszło czterech mężczyzn w czarnych ubraniach i z kominiarkami na głowach . To nie wróżyło dobrze ...
- Louis - szepnęłam i wskazałam na tych gości - oni chyba planują napad
- O nie ! Nie daruję ... na moją ulubioną restaurację ? - powiedział zezłoszczony blondyn
- Chodźmy stąd , nie chcę aby nam coś się stało - mówił przestraszony Louis biorąc ostatni kęs w-z . Tak jak powiedział Mr. Marchewka wstaliśmy i jak najszybciej kierowaliśmy się w kierunku wyjścia .
- chyba o czymś zapomnieliście - powiedział z jednych gangsterów łapiąc mnie za rękę - wyskakuj z kasy maleńka
- Puść mnie - zaczęłam walić w niego torebką ale nic to nie dało , mężczyzna był silny
- Zostaw ją - bronił mnie Louis popychając go .
- Ochrona - krzyknął Niall , ale wyglądało na to że nie było żadnej ochrony
- wyskakujcie z kasy ! - jeszcze raz powiedział swoim groźnym tonem mutant wyciągając z kieszeni nóż . Przybliżył mnie do siebie i trzymał mnie mocno tak żebym nie uciekła . Nóż przybliżył do mojej szyi  ... Czułam zimne ostrze i modliłam się w myślach żeby mnie puścił . Po moim policzku płynęła łza ...
- Nie chcę umierać , Lou ! - krzyknęłam - Pomocy ! - zaczęłam się drzeć ale gangster zamknął mi buzię swoją wielką łapą
- Nie martw się Eve , uratuję cię ! - powiedział z nutą przerażenia Louis
- To jak forsa czy życie laleczki ? - zagroził mutant
- Ile chcesz ? - powiedział stanowczym tonem Louis . Miał minę poważną , jak nigdy ... Na jego twarzy malował się smutek i przerażenie . Zauważyłam że nie ma Nialla . Gdzie on jest ?
- pięć baniek - zaśmiał się . Trójka pozostałych mężczyzn pakowało kasę do worów i pilnowali drzwi wejściowych . Kiedy Louis sięgał po portfel słychać było syreny wozów policyjnych . Ucieszyłam się !
- Szybciej chłopaki ! - powiedział przewodniczący gangu - ty Romeo też się spręż - skierował się do Louisa - życie twojej Julii zależy od ciebie - reszta gangu uciekła .  Lou wyciągnął wyznaczoną sumę pieniędzy i już miał dać gangsterowi gdy ... mężczyzna zemdlał a nóż spadł na podłogę . Rzuciłam się  Louisa , a łzy po policzku spływały mi ciurkiem . Odwróciłam się chciałam zobaczyć kto nas uratował . Bohaterem okazał się Niall , który trzymał dużą patelnię w ręku . Syreny były coraz głośniejsze . Ludzie , świadkowie tego wydarzenia byli przerażeni ... Zaczęli bić brawo dla Nialla . Mocno blondyna przytuliłam .
- Niall uratowałeś nas - powiedział , a kamień spadł mi z serca
- Musiałem ratować moją ulubioną restaurację i tak jest już trochę zmasakrowana - rozejrzałam się ... faktycznie stoliki powywalane , okno zbite i żyrandol ... - A tak po za tym szkoda by mi było stracić tak cudownych ludzi jak wy - po tych słowach przytuliliśmy się we trójkę
- Dziękuję Niall - powiedział Louis - nie wiem co bym zrobił gdyby Eve stała się krzywda - na moich policzkach pojawiły się rumieńce . Do restauracji weszli policjanci z pistoletami . Za późno przybyli po fakcie ... Okazało się że złapali pozostałych trzech gangsterów . Ostatniego przybili w kajdanki i wprowadzili do radiowozu . Teraz mają całą kolekcję gangu . Nas przesłuchali , a my opowiadaliśmy wszystko z szczegółami . Naill dostał order odwagi i gratulacje od ludzi , pracowników i policjantów. Niall super bohaterem ... Zgromadziło się dużo reporterów i zaczęły się wywiady ... Masakra . Poszłam do łazienki ogarnąć włosy i makijaż . Zobaczyłam że mam zakrwawioną górę bluzki i lekkie cięcie wzdłuż szyi . Nawet tego nie poczułam . To chyba przez presję i stres ... Wytarłam krew , zapięłam sweter , poprawiłam włosy i makijaż . Teraz mogłam się pokazać telewizji .
- Czy jesteś dziewczyną Louisa ? - zapytała reporterka
- Nie , jesteśmy tylko przyjaciółmi - myślałam że to będą pytania związane z dzisiejszym napadem . Jednak myliłam się . Pytań było mnóstwo i po godzinie wyszliśmy cali wyczerpani naszą dzisiejszą przygodą ... Kiedy Louis odprowadzał mnie do domu lunął deszcz . Zaczęliśmy uciekać i schowaliśmy się pod drzewem . Louis przybliżył się do mnie i mnie przytulił . Potem stykaliśmy się nosami ... Odpłynęłam w jego pięknych oczach ...
- Dobrze że żyjesz - ogarnął moje włosy z twarzy
- Lu...- nie zdążyłam powiedzieć pocałował mnie . Tym razem byłam pewna do swoich uczuć . Tkwiliśmy w namiętnym pocałunku kilka minut . Było nieziemsko .
- Kocham cię - szepnął
- Ja ciebie też - to był początek nowej miłości . Deszcz przestał padać a my szliśmy za rękę do domu . Wysuszyliśmy się i wypiliśmy gorącą herbatkę .
Oczami Jess ;
Była już 15 a ja nadal tkwiłam w lusterku . Poprawiałam włosy ... Po kilku minutach otrzymałam idealną fryzurę . Kurde ! Jestem spóźniona ! Oj tam ... poczeka na mnie . Jeszcze spryskałam się perfumami waniliowymi i poszłam na umówione miejsce . Nie było Zayna . Stałam i czekałam z niecierpliwością na niego . Nagle poczułam jak ktoś mnie dotyka po ramieniu . Odwróciłam się . Zobaczyłam ... Willa .
- Co ty ode mnie chcesz ? Dlaczego cały czas mnie prześladujesz ?
- Pięknie dzisiaj wyglądasz - palnął z innej beczki
- Odwal się ode mnie ! Ok ?
- Nie , będę za tobą chodził do póki mi nie wybaczysz
- Człowieku , czy ty wiesz co mi zrobiłeś ? Zraniłeś mi serce . Tego się nie da wybaczyć . Idź już bo nie chcę cię widzieć
- ale ja cię kocham
- Nie chce tego słyszeć ! - odwróciłam się na piętach i szłam przed siebie . Usłyszałam jak głośno przeklina na siebie Will . Nie obchodzi mnie to . Nie ważne co by zrobił i tak mu nie wybaczę . Tak , wiem nie mam dobrego serca , ale nie umiem takiej osobie wybaczyć . Szłam przez miasto i coś zwróciło na mnie szczególną uwagę . Ogłoszenie ... chcą przyjąć kobiety do wojska . Hmm... zawsze szóstki z wf miałam .... I oderwałabym się od tego miejsca i złych wspomnień . Muszę to przemyśleć . Poszłam dalej . Zobaczyłam na ekranach sklepu AGD Nialla , Eve i Louisa . Napad ? Kurdę , co oni musieli przeżyć . Przeżyłam szok . Zadzwoniłam do Eve .
- Hej Jess coś się stało ?
- No właśnie co się dzisiaj stało ?
- Napad na Nandos
- Ojej nic ci się nie stało ?
- Mam tylko małe draśnięcie na szyi
- Uff... a reszcie ?
- Nic , Niall został super bohaterem . A ja jestem z Louisem
- Ooo.. czego ja się zawsze dowiaduję ostatnia ?
- Nie wiem jakoś tak wyszło ...
- To życzę szczęścia gołąbeczki
- Dziękuję
- To pa- rozłączyłam się i poszłam do apartamentu chłopaków .

__________________________________________________________________
Ta da :) Oto 8 rozdz , wiem że przez dwa dni nie pisałam ;/ Ale dzisiaj to naprawiłam :)) Już mamy nową miłość Eve i Louisa :) Czy Jessica pójdzie do wojska dla kobiet ? Dowiedzie się czytając następne rozdz :D 

środa, 22 sierpnia 2012

Cheapter 7 "Diet or socks ? "

- Mam pomysł ! może obejrzymy horror ? Co ty na to ? - powiedział Zayn uśmiechając się łobuzersko
- Hmm... nie wiem - mówiłam nie pewnie
- Wymiękasz ?
- Że ja ? To jakiś żart ! - nie chciałam oglądać horroru ... ale on miał na mnie haczyk . Przecież nie mogłam wypaść na mięczaka - jaki film proponujesz ? - powiedziałam z uśmieszkiem
- A nie będziesz się bała spać po nocach z myślą że potwór się wkradnie do twojego pokoju i cię zje ?
- Hah.. nie ! - taa.. małe kłamstwo - to co oglądamy ?
- Paranomal Activity
- Okej , ciekawe kto wymięknie - bałam się że to będę ja , przeżyję ... - to ja idę po popcorn , poczekaj
* W tym samym czasie*
W apartamencie chłopców ;
- Liam ? - spytał się Harry
- Tak ?
- Nie będziesz płakał na filmie ?
- Niee ... No coś ty ! - mówił żartobliwie Liam
- Ale to Toy Story3 !
- To nie obiecuję ...
- Dasz radę ! Wierzę w ciebie - mówił poważnym głosem loczek - Niall ! - krzyknął - przygotuj popcorn , Toy Story oglądamy !
- Już się robi ! - krzyknął Niall z kuchni
W kuchni ;
-  Gotta be Eve ... - podśpiewywał sobie Louis myjąc marchewki
- Co to za Eve ? - spytał się Niall wsypując popcorn do miski
- Piękna , sympatyczna , blondynka , niezwykła , zabawna ... - tych cech było dużo - dziewczyna
- Mrs. Marchewka ? - powiedział śmiejąc się Niall
- Wolałbym Tomlinson
- Ooo ... to już jesteście parą ?
- Nie ... przyjaciółmi
- Jesteś w niej zakochany ?
- I to jak bardzo ... - westchnął Louis biorąc kęs marchewki
- No to BooBear do dzieła - poklepał go po ramieniu
- A po co ci popcorn ?
- Oglądamy Toy Story
- O Liam będzie płakał ...
- Nie sądzę  .. Tyle razy obejrzał ten film , myślę że się nie wzruszy
- Zakład ?
- Ok . To o co się zakładamy ?
- Jeżeli przegram będę przez dzień chodził w skarpetkach
- Tydzień !
- Ok . A jak ty przegrasz to ... Ograniczysz się z jedzeniem
- Dieta Nialla ? To nie realne - powiedział zasmucony blondyn
- Dasz radę , jeżeli ja dam to i ty też .
Oczami Jess ;
Przygotowałam popcorn i poszłam do pokoju . W pokoju było ciemno i tylko świecił ekran tv . Usiadłam koło niego . Paranomal Activity wzywa !  . Co prawda tak jak przeczuwałam miałam dreszcze i przy krwawych scenach zakrywałam oczy . Zayn jedną ręką mnie objął i przybliżył się bardziej . Położyłam głowę na jego ramieniu . Czułam się bezpieczna i nie bałam się tak mocno jak wcześniej . Wtuliłam się w jego bejsbolówkę , była nasiąknięta pięknymi męskimi perfumami . Następna krwawa scena . Zacisnęłam mocno oczy i bardziej przytuliłam Zayna .
- Boisz się ? - szepnął troskliwie Zayn
- Nie - skłamałam
- Mogę wyłączyć film jak chcesz
- Nie musisz ... Przetrwam
- Nie musisz kłamać . Wiem że się boisz
- Nie boję się
- Uparta jesteś !
- Wiem - starałam się nie skupiać na filmie i błądziłam w myślach ... Zayn jest piosekarzem ... Jak jemu udaje się w tajemnicy przed światem przychodzić do mnie bez żadnych reporterów itp. ? Jak on sobie radzi z życiem ? Przecież nie ma prywatności ... Cały czas nowe fakty , plotki na fun page'ch , w telewizji i w radiu . Jeszcze koncerty , wywiady, przesłuchania  ... muszą być męczące . Kurczę współczuję Zaynowi . Życie gwiazdy jest trudne ... A on sobie z tym radzi . Jesteśmy przyjaciółmi i się bardzo z tego cieszę . Nie wiem czy chciałabym być kimś więcej dla niego . Show biznes ? Nie dla mnie . A tak na prawdę czuję więcej do Zayna , ale boję się że jak jemu to powiem to zniszczy naszą przyjaźń . A tego nie chcę . Więc niech pozostanie tak jak jest . Jeszcze jedno mnie dręczy ... Dlaczego jak przytulam się z Zaynem czuję ciepło a z Willem nie ? Dziwne ...
Nawet nie wiem kiedy film się skończył . Zobaczyłam jak Zayn zasnął na moim ramieniu . Wyglądał tak słodko że nie chciało mi się go budzić . Zostałam w tej samej pozycji i nadal rozmyślałam . Było bardzo wygodnie . Nagle zadzwonił dzwonek dochodzący od Zayna komórki . Obudził się .
* Rozmowa *
Oczami Zayna ;
- Hej Zayn , tu Rosie
- Cześć
- Wyjeżdżam na kilka dni do Irlandii na wymianę studencką . I chciałabym od ciebie pożyczyć walizkę
- Jasne , nie ma sprawy
- Oh dzięki . Wielki jesteś
- Spoko . To powiedz Harremu że jest w schowku pod schodami . To ci ją wyciągnie
- Ok , jeszcze raz wielkie dzięki . Pa
- Pa - wstałem , bo byłem przytulony do Jess . Co jak co ale wygodna jest . Poprawiłem fryzurę .
- chcesz coś jeść ? - mówiła ciepłym , zatroskanym głosem Jess
- Jasne - poszła do kuchni i po kilku minutach wróciła z tacą dziwnej przekąski - co to jest ?
- Pierogi - uśmiechnęła się
- Nigdy ich nie jadłem
- Bo to Polskie danie . Moja mama była polką ... Spróbuj , pyszne ! - wziąłem kęs ... były takie dobre że po kilku sekundach taca była pusta . Jeszcze chwilę pogadaliśmy i poszedłem do domu . Było ciemno i drogi rozświetlały latarnie . Londyn nie świecił pustkami , wręcz przeciwnie ! Zatłoczony - to jeden z określeń Londynu . Założyłem kaptur i spuściłem głowę , patrząc na chodnik tak aby nikt mnie nie rozpoznał . Szedłem nucąc w myślach "Stole in my heart " i przypominałem sobie czasy z Perrie ... Byliśmy w sobie tak zakochani ... Znaczy ja , nie widziałem świata po za nią . Ale czułem wtedy do niej to co teraz czuję do Jess . Co ja gadam ? Kocham kurczaki , ale nie wiem czy przegryzę takiego jak Jess . Jest uparta czasem lubię to ale czasem nie znoszę . Lubię spędzać z nią czas i jesteśmy świetnymi przyjaciółmi . tyle mi wystarczy .
Szedłem kiedy coś wielkiego spadło na mnie . Byłem na ziemi , w kałuży . Przygniótł mnie karton , ale na nim była jakaś dziewczyna .
- Oj przepraszam - powiedziała zakłopotana - właśnie się wprowadzam do tego hotelu - wskazała mi na szary budynek , który wyglądał jakby zaraz miałby się zawalić - i teraz noszę w kartonach ciuchy , meble itp. - tłumaczyła się wysoka brunetka - i potknęłam się i spadłam na ciebie , przepraszam mocno jeszcze raz . Nic cie się nie stało ?
- Nieee - wstałem i byłem cały w błocie - może już pójdę
- Zaraz ty jesteś Zayn Malik ? - powiedziała a raczej krzyknęła
- Cii  nie mów tak głośno - zaczął się schodzić tłum fanek - a teraz ratuj mnie - wzięła mnie za rękę
- Josh ! - krzyknęła - ile razy mam ci powtarzać że różowy a nie żółty - mówiła bardzo głośno i wyraźnie wyciągając żółty wazon z pudła . A fani zaczęli się rozchodzić ... uśmiechnąłem się do niej
- Dziękuję , jak masz na imię ?
- Hannah . Podpiszesz mi się na ręce ?
- Tak jasne - wziąłem od niej długopis i zrobiłem tak jak mnie prosiła .
Wróciłem do apartamentu . Jak zwykle dziwna sytuacja . Chłopaki wlepiali swoje ślepia raz na ekran , raz na Liama . No tak ... to był Toy Story końcówka . Na liama policzku płynęła łza .
- Jest ! - Zaczął skakać i tańczyć Louis - wygrałem !
- No nie ! - krzyknął Niall - Wszystko jedno ale nie dieta , błagam ! - klęknął przed Louisem i zaczął prosić
- Hahahaaa BooBear wygrał ! Nic z tego Niall ! Przegrałeś zakład
- Jak mogliście się zakładać o to czy się wzruszę na filmie ? Sąd łyżeczkowy was ukaże - powiedział zły Liam
- Zakładaliście się beze mnie ? - mówił wściekły Harry - w sumie ... Niall jaka będzie twoja dieta ?
- Nieee ! Tylko nie to ! - powiedział Niall
- Będę cię pilnował - odpowiedziałem sarkastycznie i poszedłem śmiejąc się do swojego pokoju . Wykapałem się i poszedłem spać . Ten dzień był wyczerpujący ...
*Następnego dnia*
Oczami Jess ;
Nudny dzień . Masakra ... Wlepiałam swoje ślepia w ekran różowego laptopa . Facebook , twiter , youtube ... Usłyszałam słynny śmiech Eve ( jej śmiech jest boski , nagrałam to i jest teraz na moim dzwonku ) , dostałam wiadomość . Hmm... ciekawe od kogo ?
________________________________________________________________
Rozdział dłuższy tak jak obiecałam :) Pisać krótkie czy długie rozdziały ?
Czy Niall stchórzy ? Jess z Zaynem będą tylko przyjaciółmi tak jak Eve i Lou ? Jakiego sms i od kogo go dostanie ? Czytajcie nn :)

wtorek, 21 sierpnia 2012

Cheapter 6 "Nouse"

 Obudziłem się rano , ale nie w swoim pokoju . Gdzie ja jestem ? Popatrzyłem na wystrój a potem na szyld . O matko ... zatkało mnie . Byłem w gejowskim barze . Jakim cudem ? Aż tak się upiłem ? Jak najprędzej chciałem z tamtego miejsca uciec ! Wstałem i poszedłem do swojego apartamentu . Byli już tam chłopaki .
- Co się stało ? - mówił Niall - czemu taki przybity jesteś ?
- Bo ... bo ...
- Bo co ? - spytał się Zayn wchodząc do pokoju
- Bo się upiłem i rano się obudziłem w gejowskim barze - spuściłem głowę na dół a chłopaki zaczęli się śmiać na cały dom , Harry aż płakał ze śmiechu - no przestańcie ! - prosiłem ale ich śmiech , szczególnie Liama był tak zaraźliwy że sam się zacząłem śmiać . Poszedłem do łazienki się przebrać gdy zobaczyłem na nadgarstku tatuaż w kształcie nosa . O fuck ! Musiałem się nieźle nawalić ... Co jak co ale ludzkie nosy mnie nie interesują .
*Kilka dni później*
Oczami Jess ;
Już z kostką i nadgarstkami coraz lepiej . Tak samo jak i mój humor. Z Zaynem utrzymuję kontakt , codzinie do mnie dzwoni i się wypytuje o samopoczucie itp bzdury  . Eve dowiedziała się  o moich próbach samobójstwa . Nakrzyczała na mnie że nie powinnam tak robić itp. ale ja wiem że nie zrobię sobie krzywdy bo obiecałam pewnej osobie ...
 Zwykły dzień , zamiatałam podłogę . Nagle ktoś mnie ujął w talii . Nie wiedziałam kto to , bo gdyby to był Zayn poczułabym bijące od niego ciepło i nieziemskie perfumy . Odwróciłam się dla pewności . I nagle przywróciły wszystkie złe wspomnienia . To nie był Zayn lecz Will ...
- Co ty tutaj robisz ? - powiedziałam zła
- Jess - zbliżył się do mnie - chciałem cię za to wszystko przeprosić
- Co ty sobie myślisz ? - odepchnęłam go od siebie - nie chce słyszeć wymówek , wynoś się z mojego domu ! s********j !
- Ale Jess , kotku - rzuciłam w niego poduszką , wyobrażałam sobie że to jakiś szklany wazon
- Wynoś się , nie chcę cię więcej widzieć w moim życiu i tak już za wiele zrobiłeś
- Szmata - odpowiedział .  Miałam ochotę się na niego rzucić i poszarpać na strzępy . Przychodzi do mnie do domu , a co do czego nazywa mnie szmatą ? Co on sobie wyobraża !
 Wyszedł z domu trzaskając drzwiami a ja zwinęłam się w kłębek i zaczęłam płakać . Co on sobie myśli ? Że przyjdzie sobie jak gdyby nic i mnie przeprosi ? Nigdy mu nie wybaczę ... Walnęłam pięścią w ściankę i nie spodziewałam się że zostawię w niej dziurę . Zwinęłam się w kłębek i ... Płakałam , nie mogłam powstrzymać łez . Zadzwoniłam do Zayna , chciałam aby był ze mną i mnie wspierał .
- Cześć Zayn tu Jess - mówiłam płaczliwym i załamanym głosem
- Hej ... co się stało ?
- Możesz się zjawić ? Jak najszybciej ... potrzebuję cię
- Mam teraz próbę , ale wymigam się i szybko u ciebie będę
- Dziękuję , do zobaczenia
- Pa Jess , trzymaj się - po tych słowach rozłączył się . Płakałam długo , i nie wiem ile czasu upłynęło . Byłam sama z własnymi myślami . W głowie wirowało mi tysiące pytań na które chciałam znać odpowiedź ...
Usłyszałam jak otwierają się drzwi . Byłam szczęśliwa bo usłyszałam Zayna głos . Wszedł do mojego pokoju ubrany w bejsbolówkę , trampki , jeansy i full cap . Podszedł do mnie i mnie przytulił . Poczułam od niego bijące ciepło i męskie perfumy . Mogłabym tkwić w jego ramionach wieczność .
- Co się stało ? - spytał zatroskany
- Odwiedził mnie mój były - znowu wpadłam w ryk
- Uspokój się . Wdech i wydech . Zrobił ci coś ?
- Tak , nazwał mnie ...- te słowo nie chciało przejść mi przez gardło
- Jak ?
- Szmatą - rozpłakałam się ponownie
- Już dobrze Jess jestem z tobą - przytulił mnie ponownie mulat - jak dorwę tego drania ...
- Skończ ! Pamiętaj że kiedyś go kochałam ...
- A on ciebie nie , przecież zrobił to dla zakładu . Złamał ci serce ..
- To nie zmienia postaci rzeczy .. chciałbyś być mordercą ? Siedzieć za kratkami ?
- No masz rację , ale zasłużył na mocny kop w tyłek i ...
- Serce - dokończyłam - zasłużył na złamane serce . Nie wiem czy jeszcze to ma ...
- Jak takie osoby mogą istnieć na świecie ? Jak zobaczę go to mu nie daruję
- Pamiętaj że on trenuje boks
- Nawet żaden bokser mnie nie powstrzyma ! Zranił ciebie a to jest już przestępstwo
 - Już skończ ten temat ! Nie chcę go widzieć i wspominać o nim iii... Zayn ?
- Tak ?
- Mam prośbę ...
- Mów !
- Pobędziesz ze mną kilka godzin ?
- Jasne . Z tobą chętnie - uśmiechnął się . Położył się koło mnie na sofie i leżeliśmy wlepiając swoje ślepa w ekran telewizora . Zayn bawił się moimi kosmykami włosów , ale kiedy ja chciałam dotknąć jego fryzury zabronił . Zapomniałam ... Przecież jego włosy są święte , nie wolno ich dotykać .
_____________________________________________________________
Hue hue hue hue  a oto 6 rozdział ! Widzę że czytelników jest coraz więcej , bardzo się cieszę z tego powodu i zachęcam do komentowania :)


poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Cheapter 5 " Love or the friendship ? "

Wstałem i wyszedłem szybko z knajpki biorąc ze sobą różę .  Biegłem ile sił w nogach i próbowałem ją znaleźć . Po kilku minutach w końcu ją znalazłem . Była jakaś smutna ... Siedziała na ławce w parku i najwidoczniej nad czymś rozmyślała . Podszedłem od tyłu zakrywając jej oczy .
- Kto to ? - powiedziałem "damskim" głosem
- Hmm... Jess ?
- Zła odpowiedź - odkryłem ręce i ona się odwróciła a ja klęknąłem na kolanach - Rosie jest dziewczyną Harrego , i zemściła się na mnie dzisiaj przez głupi zakład o tatuaż ... Przepraszam w jej imieniu za jej zachowanie i za siebie . Wybaczysz mi ? - w tym momencie wyjąłem różę za pleców i jej podałem uśmiechając się łobuzersko
- Tak , dziękuję bardzo . Ta róża jest śliczna - na jej twarzy pojawił się piękny uśmiech . Uśmiech najpiękniejszy z wszystkich na świecie . Za ten piękny uśmiech oddałbym wszystko . Dookoła nas zgromadzili się ludzie . Zaczęli klaskać . Było dużo reporterów , pewnie myślą że Eve jest moją dziewczyną ... Chciałbym być z nią ale znamy się zaledwie kilka godzin .
Przytuliłem ją . Czułem piękną woń jej słodkich perfum .
- Louis ? - mówiła jeszcze we mnie wtulona Eve
- Tak ?
- Możesz mnie puścić ?
- A muszę ? Tak mi jest najlepiej ...
- W sumie też czuję się dobrze - i nadal tkwiliśmy przytulając się . Potem z trudem oderwaliśmy się od siebie i zaprowadziłem Eve w moje ulubione miejsce . Po piętnastu minutach byliśmy na miejscu . Staliśmy na dachu wieżowca z widokiem na Londyn i zachód słońca .
- Jak pięknie - powiedziała swoim aksamitnym głosem Eve siadając na murku . Usiadłem koło niej .
- To moje ulubione miejsce ... mogę się tutaj odprężyć i pomyśleć o wszystkim i o niczym - i patrzyliśmy się we dwoje na niezwykły zachód słońca . Było cudownie ... bajecznie ... mogłem tak wiecznie siedzieć z Eve i wpatrywać się jak słońce kryję się za horyzontem , a potem obserwować jak pojawia się powoli księżyc i gwiazdy . Była już noc . Zobaczyłem że Eve jest zimno więc okryłem ją swoim swetrem .
- Ślicznie wyglądasz w świetle gwiazd - zbliżyłem się do niej i ująłem jej piękną twarz w ręce - znamy się kilka godzin a czuję się jakbyśmy się znali od lat ... zrobiłbym dla ciebie wszystko i tylko dla ciebie chciałbym żyć . Oddałbym wszystko za ten uśmiech i oczy ... Te perfumy i twój styl wprowadzają mnie do szaleństwa . Wiem że znamy się kilka godzin i że możesz nie zaakceptować mnie ale uwierz kocham cię - po tych słowach nasze usta się połączyły w jedno . Rozkoszowałem się przez kilka sekund , było nieziemsko . Nigdy tego nie zapomnę . Tego cudownego pocałunku . - kocham cię - powiedziałem , odwróciłem się na piętach i poszedłem przed siebie
- stój ! - zatrzymała mnie Eve - również do ciebie coś czuję , ale nie jestem pewna że to jest miłość . Znamy się dopiero kilka godzin ii ... chciałabym abyśmy zostali przyjaciółmi
- Przyjaciółmi ? - te słowo ledwo co przeszło mi przez gardło , byłem rozczarowany
- Oczywiście tego pocałunku nigdy nie zapomnę , poczułam się wtedy jak nie na tej ziemi ... nieziemsko ... ale nie jestem pewna co do swoich uczuć ... Przepraszam - przytuliłem ją mocno
- Będziemy dobrymi przyjaciółmi - szepnąłem jej na ucho choć tak naprawdę nie wierzyłem w przyjaźnie damsko-męskie . Odprowadziłem ją do domu . Kiedy się z nią pożegnałem , tęskniłem za nią . Za jej uśmiechem . Kurde ... jaram się nią bardziej niż królik marchewkami . Jestem beznadziejny ... Czy tylko tyle mnie stać ? Na przyjaźń ? Masakra ... Poszedłem topić swoje smutki w alkoholu . Piłem i piłem a potem urwał mi się czeski film .


___________________________________________________
 Czy Louis się podda ? Czy nadal będzie walczyć o Eve ? Widzę że mam czytelników :)) Pozdrawiam i cieszę się że komentujecie i wchodzicie na blog :D Która piosenka One Direction wam się podoba i dlaczego ?

niedziela, 19 sierpnia 2012

Cheapter 4 "Hanger"

Zwymiotowałam . Poszłam zdrzemnąć się . Otuliłam się ciepłym kocykiem w panterkę i odpłynęłam w krainę snów . Obudziła mnie Eve ...
- Wstawaj ! Nie leniuchować mi tu - szturchała mnie
- Jeszcze 5 minut , błagam - wtulałam głowę w poduszkę
- Chyba nie chcesz przegapić tak pięknego dnia ! - nie dała za wygraną Eve
- Mi to obojętnie .. jest przecież tysiąc innych dni , a dzisiaj nie jestem w stanie . Kostka mnie boli i chcę spać ! - wydarłam się na moją przyjaciółkę i przytuliłam się mocniej do poduszki
- Jak chcesz ... trudno ominie cię wspaniały dzień
- Trudno - bąknęłam
- To ja idę na spacer w samotności - podkreśliła ostatnie słowo znacząco i poszła dodając jeszcze krótkie "pa" . A ja znów przeszłam do krainy snów .
*W tym samym czasie*
Oczami Eve ;
 Jessica postanowiła w tym dniu leniuchować , więc wybrałam się sama na spacer po mieście . Pogoda była idealna ; słońce i błękitne niebo . Szłam przez park rozmyślając i podziwiając piękne widoki popijając koktajl truskawkowy . W pewnym momencie stuknęłam się z kimś i koktajl się rozlał na chodnik .
- Patrz jak idz...- nie dokończył zdania brunet z grzywką na bok . Nie dokończył zdania bo zwrócił wzrok na mnie , jakbym była jakaś zaczarowana .
- Kto to mówi ! Mój koktajl jest na chodniku - byłam zła , puściły mnie nerwy
- Przepraszam , ale możesz piękna powiedzieć swoje imię ?  - wyluzowałam się trochę , kiedy usłyszałam słowo 'piękna' . Uśmiechnęłam się .
- Eve , sory ale jestem czasami wybuchowa - chciałam ratować sytuację
- Nie ma sprawy . Jestem Louis . Mogę postawić ci koktajl jeśli oczywiście chcesz ? - zrobił słodką minkę
- Czemu by nie - powiedziałam uśmiechając się łobuzersko . Trudno mi odmawiać przystojnym chłopakom . Szliśmy przez park gadając i śmiejąc się . Lou jest naprawdę fajnym i zabawnym chłopakiem . Chyba się w nim zakochałam ... No w sumie jak można nie pokochać jego nieziemskich oczu i humoru ? Co ja właściwie gadam ? Znam go zaledwie kilka minut i już gadam same głupoty . To chyba gorączka sobotniej nocy ... Poszliśmy do " Świat koktajli " i zamówiliśmy jak sama nazwa kanjpki się nazywa tzn. koktajle  . Ja bananowy a on jabłkowy . Zauważyłam że jestem do niego podobnie ubrana . Tak jak on miałam na sobie bluzkę w paski i szelki . Hahaha ... co za przypadek ! Kiedy gadaliśmy o naszych zainteresowaniach przerwał nam damski głos .
- Cześć Lou ! Mogę się przysiąść ? - powiedziała wysoka blondynka stojąc koło stolika . Była niezwykle piękna ... Byłam trochę hmm.. jak to określić ? Zdemoralizowana . Zatkało mnie ... To chyba dziewczyna Louisa . Kurde !
- Jasne , siadaj Rosie - odpowiedział Lou , a blondynka zgrabnym ruchem siadła koło niego i przywitała się z nim przytulając . Nie dała mu buziaka to znaczy że nie jest jego dziewczyną ? Miałam jeszcze w sobie trochę nadziei .
- Kim jesteś ? - powiedziała marszcząc się dziewczyna kierując wzrokiem na mnie
- Eve - odpowiedziałam uśmiechając się przyjacielsko - a ty ?
- Rosie - burknęła blondynka . Wyglądało na to że mnie nie lubi - Louis mówiłam ci coś na temat dziewczyn ! Codziennie przyprowadzasz nową - mówiła z wyrzutami do Louisa . Poczułam się trochę nieswojo . A jednak Lou jest flirciarzem ... Co dziennie inna .
- Nie przesadzaj Rosie ! - krzyczał Lou - nie jestem podrywaczem , tylko fanki mnie atakują . I nie miej nic do Eve . Jest naprawdę fajną dziewczyną - moja szansa była coraz większa
- Niech ci będzie , ale pamiętaj że zawszę jestem ja - powiedziała sucho i pocałowała Louisa w policzek . Miałam dosyć . To ona w końcu jest jego dziewczyną czy chciała we mnie wzbudzić zazdrość ? Nic nie ogarniałam . Ale wiedziałam jedno ; nie chciałam już mieć z nimi nic do czynienia ! Wstałam i poszłam z knajpki nie mówiąc ani słowa . Jeszcze raz się obróciłam w ich stronę . Rosie się śmiała pod nosem , a Louis miał zakrytą twarz rękami . Wyglądał jakby był zmartwiony albo się śmiał , Wyszłam z knajpki i ruszyłam w kierunku parku .
* W tym samym czasie*
Oczami Louisa ;
- Rosie jak mogłaś ! Naprawdę mi na niej zależało - mówiłem przygnębiony
- Hahahaa... to było śmieszne ! Masz za swoje Louis , to za to że przez twój debilny pomysł , mój Harry ma teraz wieszak na ręce - mówiła z wyrzutem - a tak na prawdę w porządku była , tylko chciałam ją trochę przygasić
- Jej.. Rosie ! To było nie fer ...
- Ten zakład również Lou . Wszystko jedno ale tatuaż w kształcie wieszaka ? No coment . Jak ci na niej zależy to leć za nią i jej wszystko wytłumacz . A tak po za tym zaraz mam randkę z Harrym ! Zmykaj !
- I chyba tak zrobię !
 
_____________________________________________________________________
Rozdział taki sobie ... Czy Louisowi uda się przekonać do siebie Eve ? Dowiecie się w następnym rozdz :))
Dziękuję za komentarze , bardzo mnie motywują ale dzisiaj nie zostawiam dla was szantażyku :) Rozdział prawdopodobnie pojawi się jutro .

sobota, 18 sierpnia 2012

Cheapter 3 "Unhappy history of love"

- Dlaczego się cięłaś , dlaczego chciałaś się zabić ? - poruszył dla mnie nie przyjemną rozmowę Zayn . Nastała cisza ... nie wiedziałam czy mu to powiedzieć . - proszę zaufaj mi , kiedy się wyżalisz będzie ci lepiej , uwierz
- nie chciałabym o tym wspominać ...
- spoko nie musisz teraz tego mówić . Kilka miesięcy temu chodziłem z Perrie , ale ona mnie nie kochała zrobiła to dla sławy i pieniędzy . Kiedy powiedziała całą prawdę , myślałem o próbach samobójstwa . Była dla mnie wszystkim ... kochałem ją z całego serca a ona , ona nie darzyła mnie miłością . Pewnego dnia wziąłem pistolet i kiedy chciałem się zastrzelić do pokoju wszedł Liam i mnie powstrzymał , Wyleczył mnie z depresji ... mogłem mu wszystko powiedzieć . I zrozumiałem że ona nie jest wart żeby się dla niej zabijać . Przecież jest miliony pięknych i mądrych kobiet na świecie , które mogłyby być moją dziewczyną . Kiedy zobaczyłem ciebie jak chciałaś wpaść pod tir , powstrzymałem cię bo przypomniałem sobie jak ja byłem mocno zdesperowany , zdemoralizowany ... Teraz palę nałogowo i robię tatuaże . Jakoś uzależniłem się od tego mocno . - jego historia była podobna do mojej . Może jednak on ma racje ... po co się zabijać dla takiego dupka jakim był Will ? Przecież on nie był tego wart ... Podniosło mnie na duchu i zaczęłam już myśleć pozytywnie .
- Dziękuję za wszystko , bardzo mi pomogłeś Zayn . Ja miałam podobną historie , ale chłopak którego mocno kochałam chodził ze mną dla zakładu . kiedy mi to powiedział prosto w twarz myślałam że się załamię , zabiję , umrę ... Dlatego się cięłam i chciałam wpaść pod tir - po moim policzku płynęła łza , a Zayn mnie przytulił . Znowu poczułam bijące od niego ciepło i miłość ... to było dziwne uczucie . Byłam wykończona , milczeliśmy . Każdy z nas był zamyślony , o naszych przeszłościach . Cieszę się że mogłam to powiedzieć Zaynowi i mu zaufać . Myślę że jest dobrym człowiekiem i przeszedł to samo co ja . Wie w jakiej sytuacji jestem i wie co myślę i czuję . Było późno i moje oczy się kleiły . Zayn przykrył mnie kołdrą i zaśpiewał mi spokojną piosenkę ... Odpłynęłam do krainy snów . Rano obudził mnie czyiś śpiew . Otworzyłam oczy ... Pięcioro chłopaków śpiewało piosenkę i siedziało na łóżku . Uśmiechnęłam się ... uśmiechnęłam się , tak ja ! Udało im się mnie rozweselić . Widząc to Zayn również się uśmiechnął . Kiedy skończyli z każdym się przywitałam i zapoznałam . Chłopaki byli zgrani i bardzo fajni . Od razu ich polubiłam . Zayn pomógł mi wstać z łóżka . Ból był już o wiele mniejszy i byłam na tyle w stanie aby chodzić , jeść itp. Poszłam do łazienki aby się ogarnąć . Potem udałam się do salonu . Atmosfera była ... śmieszna . Harry był w samych gaciach , gonił Louisa .
- Jeżeli nie oddasz mi spodni naślę na ciebie pana Marchewkę w nocy - groził Harry
- Hahaha .. wiesz co ? WIESZAK ! - odpowiedział Louis się śmiejąc .
Niall natomiast gotował w kuchni śpiewając jakąś irlandzką piosenkę i tańczył , kręcąc tyłkiem . Liam biegł przez cały salon krzycząc "łyżka , łyżka ratujcie się ! " . A Zayn pozował przed lustrem poprawiając fryzurę i robił śmieszne miny . Jak zareagowałam ? Oczywiście wybuchem śmiechu . Mój pobyt w domu One Direction się skończył i wyszłam z ich apartamentu . Dogonił mnie Zayn . Chciał mnie odprowadzić . Nie miałam nic przeciwko , bo nie wiedziałam jak dojść do domu . Szliśmy , ja kulałam ,  przez Londyn rozmawiając i podziwiając piękną pogodę . Nie było deszczowo tak jak wczoraj , wręcz przeciwnie ! Świeciło słońce i na niebie nie było ani jednej chmurki . Po dwudziestu minutach byliśmy już na miejscu .
- Dziękuję ci Zayn , bardzo mi pomogłeś
- To ja dziękuję , miło było cię poznać . Nie rób sobie krzywdy więcej , proszę
- Obiecuję - przytuliliśmy się na pożegnanie i poszłam do domu . Kiedy zdejmowałam bluzę wypadło coś z kieszonki . To była czekoladka z karteczką "Nie zapomnij o mnie -  Zayn" . Uśmiechnęłam się czytając to . Zjadłam pyszną czekoladkę i poszłam do swojego pokoju . Podarłam wszystkie zdjęcia z Willem i usunęłam go z kontaktów . Nie chcę mieć z nim nic wspólnego ! Zrobiło mi się nie dobrze ... sprawdziłam papierek po czekoladce , którego miałam w kieszeni od spodni . O nie ... sprawdziłam na ręce . Dostałam wysypki . Ta czekoladka była z marcypanem na którego mam uczulenie ! Pobiegłam , raczej skakałam na jednej nodze , szybko do kuchni i wzięłam leki na alergię . Wysypka minęła , ale nadal było mi nie dobrze ...

 
____________________________________________________________________
Pod tamtym rozdz było 5 komentarzy *.* Dziękuję bardzo wszystkim , nawet nie wiecie jak bardzo mnie to motywuje :)) Jak było 5 komentarzy to może podniosę stawkę ?
6 komentarzy = 4 rozdział 

piątek, 17 sierpnia 2012

Cheapter 2 " Tears "

 Nagle poczułam mocne uderzenie , ale to nie był tir . Znalazłam się na chodniku ale na mnie leżał mulat z ciemnymi włosami zaczesanymi do góry . Leżeliśmy tak przez chwilę ...
- Co ty wyprawiasz ? Chciałaś się zabić ? - w końcu zaczął rozmowę mężczyzna podając mi rękę abym wstała
- A co cię to obchodzi ? Po co mnie ratowałeś ! Chciałam się zabić a ty mnie uratowałeś
- Przed głupstwem , piękni ludzie powinni żyć długo
- Do kogo to powiedziałeś ? Do siebie czy do tej laski - wskazałam na przechodzącą obok dziewczynę - bo ja nie jestem piękna
- Mylisz się , jesteś
- Głupia ? Wiem
- Nie ładna
- Hahahahaa ... śmieszny jesteś !
- No co stwierdzam fakty - odwróciłam się i chciałam pójść ale mulat trzymał mnie za ręce
- Puść mnie !
- Nie - spojrzał na moje dłonie - zdarłaś sobie ręce iii ... czemu to robisz ?
- Co ?
- Czemu się tniesz ?
- Nie powinno cię to obchodzić - chciałam się wyrwać ale nic z tego mężczyzna był silny . Poddałam się , a on patrzył na moje nadgarstki
- Nie rób tego , proszę - pocałował blizny
- Będę robiła to co będę chciała - popatrzył na mnie swoimi nieziemskimi oczami
- Czego jesteś taka uparta ?
- Bo nie ufam ludziom
- Mi możesz zaufać , proszę nie rób sobie więcej krzywdy - mówił to tak ciepło że po moim policzku płynęła łza . Otarł mi policzek i mnie mocno przytulił . Poczułam bijące od niego ciepło i piękne perfumy .- chodź ze mną
- Gdzie ?
- Do mnie , nie mogę cię samą zostawić bo zrobisz sobie krzywdę
- Nie ! Nigdzie nie idę !
- Proszę - zrobił słodkie oczka
- Nie , koniec i kropka !
- Dobra , ale nic masz sobie nie zrobić . Obiecujesz ?
- Mhm .. - odpowiedziałam i chciałam iść ale złapał mnie potworny ból nie mogłam ruszać nogą - Auć !
- A więc idziemy do mnie ! - powiedział z uśmiechem i wziął mnie na barana
- Puść mnie , sama pójdę
- Niby jak ? Masz zwichniętą kostkę - to była prawda , ból był okropny . Nie mogłam się powstrzymać i po moim policzku spływała łza za łzą - nie martw się umiem nastawić kostkę . Uwierz będziesz zdrowa - szliśmy w milczeniu , a ja w jego objęciach zasnęłam ... obudziłam się w wielkim łożu . Pokój był czerwony i wszędzie były lustra . Obok mnie leżał mulat i się na mnie patrzył .
- Słodko śpisz - powiedział cicho
- Co ? Co ja tu robię ? ile spałam ?
- Nie pamiętasz ? Zasnęłaś w moich ramionach ... chciałaś się zabić . A spałaś jakieś dwie godziny
- A jednak to nie był sen ...
- Nie rób tego , proszę
- Czego ?
- Próby samobójstwa
- Będę robiła to co będzie słuszne
- To nie było słuszne to było głupie
- Skończ ten temat ! - chciałam wstać ale ból był okropny i odmówił posłuszeństwa - miałam być zdrowa !
- I jesteś
- Ile będzie to tak bolało ? Ból jest okropny
- Więc zostaniesz u mnie
- Za jakie grzechy ! - chciałam stad uciec i zapomnieć o wszystkim . Nie chciałam z nim zostać sam na sam . Do pokoju wszedł blondyn z tacą a na niej gorącą herbata i tosty . Położył ją obok mnie . - sory , ale nie będę jadła
- Dlaczego ? Mi się nigdy nie odmawia , tym bardziej że się poświęciłem - powiedział z groźną miną blondyn
- Niall zostaw nas w spokoju - powiedział mulat , a ja już znałam imię blondyna . Niall wyszedł , a w pokoju rozległa grobowa cisza - jak masz na imię ?
- Jessica , a ty ?
- Zayn - odpowiedział i się uśmiechnął do mnie - a teraz pora na kolację
- Nie będę jadła
- Musisz i tak jesteś chuda
- Nie
- Jesteś uparta ... wiem ! sam cię na karmię
- Hahahaa nie uda ci się to
- Wątpisz ?
- Tak - a on wziął łyżkę herbaty i celował w moje usta , ale nici z tego bo miałam je mocno zaciśnięte
- Zamknij oczy , otwórz buzię
- Nie hahaa - i wtedy kiedy się śmiałam napoił mnie łyżką herbaty - osz ty !
- To jak wojna czy będziesz sama jadła ?
- Niech ci będzie - już sięgałam po tosta gdy złapał mnie okropny ból w nadgarstku - ał ! - jęknęłam
- Pomóc ci ? - kiwnęłam głową i czułam się jak małe dziecko jak mnie karmił
- Muszę już iść , tata będzie się martwił
- Niby jak pójdziesz ? Nie dasz rady . Zadzwoń do niego i powiedz że zostajesz na noc u koleżanki
- Wyjmiesz z kieszeni komórkę ? - spytałam się go , a on był zdziwiony że się zgodziłam  . Zrobił tak jak go prosiłam .
- Masz 10 wiadomości od Eve i 5 nieodebranych połączeń od niej , siostra musi się o ciebie bardzo martwić
- To nie jest moja siostra , to moja przyjaciółka
- Musicie być nierozłączne - kiwnęłam głową a on wystukał w kontaktach tata i wcisnął przycisk zadzwoń . Trzymał komórkę przy moim uchu . Uzgodniłam z tatą że zostaję na noc u koleżanki . Auć ! Skłamałam ...
 Z Zaynem już normalniej gadałam o swoich ulubionych rzeczach kolorach itp . Miałam z nim wiele wspólnego . Tak jak ja uwielbia malować i tańczyć . Kocha słodkie perfumy i miał sen z power rangers . Dowiedziałam się że mieszka z czwórką przyjaciół ; Niallem , Harrym , Louisem i Liamem . Razem tworzą zespół muzyczny ; One Direction . Spojrzałam na wielkie okno z widokiem na Londyn . Była już noc , na niebie widniał już księżyc i tysiąc pięknych gwiazd . Humor mi się poprawił i był o sto razy lepszy niż ten co miałam po południu . Wtedy to miałam depresję , ale przy Zaynie tą chorobę wyleczyłam . nie wiem jakim cudem ale mu zaufałam i nie bałam się go . Po tym co się zdarzyło myślałam że już nigdy nie zaufam ludziom
 
_________________________________________________________
3 rozdział = 2 komentarze
Taki mały szantażyk dla was :D

czwartek, 16 sierpnia 2012

Chapter 1 "Suicide"

 Oczami Jess ;
*Dryń dryń *
Szybko pobiegłam po schodach sprawdzić kto przyszedł z wizytą . Otworzyłam drzwi wejściowe , a w nich ukazał się mój chłopak - Will .
- Cześć kotek - cieszyłam się na jego widok i podeszłam bliżej by go pocałować ,  ale się odsunął - co jest ? - byłam zdziwiona zwykle tak nie postępował
- Hej - powiedział suchym i zachrypniętym głosem - przyszedłem ci coś wyjaśnić
- Mhm .. mów - zapadła cisza a on patrzył w swoje trampki - no mów - pospieszałam go
- Bo chodzi o to że ... że ... zrywam z tobą - po tych padniętych dwóch ostatnich słowach stałam jak wryta i patrzyłam na niego jak zahipnotyzowana 
- Co ? To jakiś żart ? - nie wiedziałam o co chodzi przecież mnie kocha , kochał ... czas przeszły . Był dzisiaj jakiś dziwny , taki inny . - Nie kochasz mnie ?
- Nie - odwrócił się ta piętach i poszedł w przeciwną stronę . Zatrzymałam go . Nic nie rozumiałam .
- Stój ! -  rozkazałam
- Co znowu ?
- Powiedz mi kochasz mnie ?
- Nie , jeszcze raz NIE - powiedział to wściekły - chcesz coś wiedzieć ? Chodziłem z tobą przez całe trzy miesiące dla zakładu
- Co ? - mój głos był załamany - jakiego do cholery zakładu ? - po moim policzku płynęła łza
- Założyłem się z kolegami że będę chodził z tobą przez trzy miesiące ... a dziś mija koniec trzeciego miesiąca . Tak , trzy stówy już są w mojej kieszeni . Nic do ciebie nie czułem , nic ... - powiedział to tak groźnie że się go bałam . Kiedy powiedział że do mnie nic nie czuł to moje serce pękło . Po moim policzku płynęło coraz więcej łez . Jak on tak mógł mi to zrobić ? Jeszcze się śmiał , tak śmiał ! Walnęłam go z całej pięści w policzek . Nie żałowałam tego . Zasłużyło mu się . Wybuchłam jeszcze gorszym płaczem . A on sobie poszedł , jak gdyby nigdy nic na luzie .
- Spie*dalaj głąbie ! - jeszcze krzyknęłam - nie chcę cię w moim życiu nigdy widzieć ! - pobiegłam do swojego pokoju i kopnęłam z całej siły w łóżko . To był zły pomysł ... noga zaczęła boleć . Ale tak czy siak płakałam . Nie mogłam w to uwierzyć że zerwał ze mną . I zrobił to dla zakładu na kase . Idiota . Ale z głębi serca jeszcze go kochałam . Położyłam się na łóżku i płakałam . Nic do mnie nie czuł ... a jeszcze wczoraj mówił że mnie kocha i pocałował mnie namiętnie . Jak mogłam tego nie zauważyć ? Przez cały ten czas grał ? Ku*wa niezły z niego aktor ... Ja mu uwierzyłam ... Nie mogłam dojść do siebie . Popatrzyłam na okno ... pogoda tak jak i mój humor zepsuł się ; było deszczowo , i każda kropla przypomina mi jedną urojoną łzę . Byłam w dołku . Cały czas przychodziły do mnie sms i ktoś dzwonił , ale nie odbierałam i nie czytałam sms'ów . Miałam dość swojego życia . Nie chciało mi się żyć . Poszłam do łazienki i wzięłam scyzoryk . Pocięłam sobie żyły i patrzyłam jak krew spływa po mojej ręce . Cierpiałam ... zrobiłam zdjęcie na telefonie tego obrazka moich pociętych żył . Prędzej czy później i tak umrę . Wytarłam podłogę i ręce ... mój tata nie mógł się dowiedzieć o popełnionej próbie samobójstwa . Nadgarstki bolały , założyłam długą bluzkę żeby nie było widzieć ran . Poszłam do swojego pokoju i znów patrzyłam na panoramę panującą za oknem . Byłam pogrążona w myślach . Nie wiedziałam co robić ... Zadawałam sobie podstawowe pytania ; żyć czy umierać ? Dlaczego ja ? Co będę robić w życiu ? Jaki jest sens mojego życia ? Czy wierzyć ludziom ? Pogłębiałam się coraz bardziej ... Przerwało mi stukanie do drzwi . Ignorowałam . Do pokoju weszła Eve .
- Hej - powiedziała promiennie lecz zobaczyła w jakim stanie jestem - co się stało ? - przytuliła mnie i usiadła koło mnie - czasem cierpimy , życie daje nam w kość ale trzeba się pozbierać , nie można całe życie płakać i się przejmować . Trzeba wziąć się w garść . I najlepiej jest wtedy kiedy powiesz co ci leży na sercu . - popatrzyłam na nią lekko ale nie szczerze się uśmiechnęłam
- sory Eve , ale nie jestem dzisiaj w stanie tego wspominać , nie dzisiaj ... proszę zostaw mnie samą - przytuliła jeszcze raz mnie mocno i poszła dorzuciła jeszcze przed wyjściem "pa , trzymaj się " i odeszła . W tych chwilach chciałam pobyć sama z sobą i chciałam nic sobie nie robić ale mnie korciło aby popełnić kolejną próbę samobójstwa . Patrzyłam jeszcze raz na ręce ... czy jestem tego warta ? czy życie ma sens ? dla mnie już nie ma po co żyć ... Bo bezsensu jest moje życie ... Wstałam z krzesła i wyszłam z domu . Poszłam w najmniej zatłoczone miejsce . Nie chcę mieć za dużo świadków . Właśnie jechał ogromny tir . Znakomita okazja lepiej jej nie przegapić . Stanęłam na środku autostrady . Mogłam wtedy powiedzieć o sobie odważna . Chciałam skończyć ostatni rozdział w moim życiu , książkę . Prosto we mnie jechał czerwony tir . Czekałam ... Był coraz bliżej . Kilka metrów ... Śmierć się do mnie uśmiecha . Metr ... Zamknęłam oczy , zacisnęłam mocno zęby .

_____________________________________________________________________
Oto pierwszy rozdział :) Jeden komentarz = drugi rozdział 

Bohaterowie

 Jessica Swan - ma 19 lat . Mieszka w Londynie z tatą w domku jednorodzinnym . Jest żywiołowa , uparta , zabawna . Kocha tańczyć i chce z tym wiązać swoją przyszłość .
Eve Campbell - ma 20 lat . Ma pochodzenie francuskie , ale mieszka w Londynie . Kocha modę , sport i rozrywkę . Uwielbia konie i naturę . Jest bliską przyjaciółką Jess .
Hannah Swan - ma 19 lat . Mieszka w USA , ale studiuje w Londynie . Kocha fotografię , uwielbia siatkę i interesuje się dziennikarstwem .  Niedługo odkryję prawdę , którą jej rodzice ukrywali przez całe jej życie . To zmieni również życie Jess .
Rosie Cullen - ma 18 lat . Jest mądra , inteligentna i pomysłowa . Z pozoru poważna , ale w środku kryję się wariatka . Interesuję się biologią , chemią i fizyką . Chciałaby być kiedyś chirurgiem i ratować życie ludziom .
Victoria Muray - ma 19 lat . Pochodzi z Irlandii . Jest spontaniczna i żywiołowa . Kocha gotować i jeść , ma wielki żołądek ale po mniej nie widać - jest szczupła i wysoka . Lubi poznawać kuchnie z całego świata . 

Od lewej ; Niall Horan , Liam Payne , Zayn Malik , Louis Tomlinson , Harry Styles .