sobota, 22 września 2012

Cheapter 12 "Ginger"

*Kilka tygodni później*
Oczami Nialla ;
 Właśnie nakręciliśmy teledysk do "Gotta be you"  , a w bliższej przyszłości będzie już premiera tego teledysku i piosenki . Utwór ten jest bardzo romantyczny , uczuciowy i myślę że zdobędziemy tą balladą serca naszych kochanych fanek . Teledysk jest ciekawy , w roli głównej Jess i Zayn jako para .Nawet nie musieli grać , na kilometr można stwierdzić że to zakochańce . Tą piosenkę chciałbym zaśpiewać tylko tej jedynej , tylko kiedy w końcu ją znajdę ? Niall Samotny , A chciałbym żeby był mój status Niall Zaręczony . Może to za szybko ? A jak nie znajdę mojej miłości , i ożenię się z jedzeniem ? Te myśli mnie dobijają , idę zjeść pizze ...
Oczami Harrego ;
 Szczęśliwy , zakochany ... dużo emocji się we mnie gotowało , a to tylko dlatego że właśnie za kilka minut miałem zobaczyć moją Rosie . Tak bardzo się za nią stęskniłem . Za jej blond włosami , nieziemskimi kocimi oczami , oszałamiającymi perfumami , jej stylem , osobowością , humorem i pocałunkami ... Tak mi teraz tego brakuje .
Zniecierpliwiony stałem wraz z Niallem patrzeliśmy na ludzi przechodzących przez bramkę , ale mojej blondynki nie było widać . To wprowadzało mnie w większe zdenerwowanie . Nagle ktoś zakrył moje oczy . Zdezorientowany , odkryłem czyjeś ręce i odwróciłem się na piętach czując piękną woń damskich perfum . Nie myliłem się do swoich podejrzeń , to była Rosie . Nic , a nic się nie zmieniła . Ta sama piękna blondynka .
 Kotek rzucił się na mnie , podpierając nogi na moich biodrach . Przytulając ją mocno , tak aby czuła się bezpiecznie poczułem gorące bicie serca z jej strony . Tym przyjemnym ciepłem była miłość . Położyła głowę na moim ramieniu i słyszałem jej szloch . Posadziłem ją na ziemię , ogarnąłem jej aksamitne włosy i ująłem jej twarz w ręce . Patrzeliśmy sobie głęboko w oczy , niewykrztaszając z siebie ani jednego słowa . Tyle chciałem jej powiedzieć , że nie wiedziałem od czego zacząć .
- Stęskniłam się za tobą kocie - przerwała grobową ciszę blondynka
- Uwierz , mi też ciebie brakowało - mówiłem mając świeczki w oczach , a Rosie namiętnie mnie pocałowała . -Świat jest lepszy gdy, jesteś obok ty bo przy tobie powietrze pachnie truskawkami, wiatr agrestem, a każda chmura przypomina czekoladowe serduszko ! Kocie,  kocham cię - powiedziałem jej to prosto serca , a na jej policzki oblały się rumieńcem
- Ja ciebie mocniej - uśmiechnęła się łobuzersko
- Nie ja
- Ja i koniec kropka !
- Możecie przestać ? - spytał Niall , który chciał nas poinformować swoją obecnością
- Za tobą też się stęskniłam , głodomorze - Rosie przytuliła blondyna . Wyglądali jak rodzeństwo ... W końcu obydwaj są blondynami .
- To co jedziemy do apartamentu ? - spytałem z innej beczki
- Jasne , ale ... mam dla was niespodziankę - powiedziała uradowana moja kocica, i poszła w kierunku bramki . Był tłum ludzi więc po paru sekundach straciliśmy ją z oczu . Po co ona poszła ? Co to miała być za niespodzianka ? Byłem zdemoralizowany , tak samo jak Niall .
Po kilku minutach wróciła do nas , ale nie sama ... Swoją obecnością zainteresowała nas , a szczególnie Nialla wysoka rudowłosa dziewczyna . Piękna , ale nie piękniejsza od Rosie . Miała na sobie zieloną bejsbolówkę , szorty i vansy . Śniada cera , i niebieskie oczy ....
- To moja nowa współlokatorka Victoria - mówiła z wielkim zacieszem na twarzy blondynka , a rudowłosa przywitała się z każdym przytulasem co Niallowi przypadło do gustu - mieszkałam u niej na wymianie , i teraz ona będzie mieszkała u mnie , ale już na stałe . Bardzo się zaprzyjaźniłyśmy się i traktujemy się jak siostry , więc myślę że wy też będziecie traktowali ją gorąco .
- Uwierz baardzo gorąco - uśmiechnął się pod nosem Niall
- Bez skojarzeń - dodałem nie mogąc się powstrzymać od śmiechu , a Rosie skarciła mnie wzrokiem - miło cię witać Victorio - uśmiechnąłem się do niej a ona odwzajemniła swój piękny uśmiech .
- To co jedziemy ? - zaproponował blondas i wszyscy skierowaliśmy się w kierunku naszego czarnego bmw .  Całą drogę śmialiśmy się i wymienialiśmy nasze przygody ... Victoria to ciekawa osoba , widać było jak Niall się w niej zakochał. Tak bardzo się cieszyłem że mam teraz przy boku moją dziewczynę , tak mi jej brakowało ... . W sumie kto by nie zazdrościł tak pięknej , utalentowanej i mądrej dziewczyny ? Mogę śmiało powiedzieć że jestem szczęściarzem .
Oczami Jessicy ;
 Przez centrum miasta,  wtuleni w siebie szliśmy w milczeniu . Zayn musiał mieć okulary i kapelusz na głowie , tak aby nikt go nie rozpoznał . Szliśmy zamyśleni ... gdy nagle potknęłam się z brunetką .
- Przepraszam - powiedziała , bo chociaż trzymałam się Zayna to i tak się przewróciłam . Podała mi rękę i pomogła mi wstać - zamyśliłam się .
- Nic nie szkodzi - odpowiedziałam zakłopotana bo była trochę podobna do mnie .
- Chodźmy już - szepnął Zayn
- Zaraz , ja ciebie znam - powiedziała brunetka w chwili olśnienia - ty jesteś Malik tak ?
- Ciszej - skarcił ją
- Pamiętasz mnie ? Karton ? Spadłam na ciebie z kartonem ...
- Ah .. tak , ty jesteś hmm...
- Hannah - uśmiechnęła , wyszczerzając wszystkie swoje zęby . Przerażało mnie to że jej uśmiech był olśniewający
- Chcesz autograf ? - spytał ją , chcąc się jej pozbyć
- Nie , nie trzeba ... w sumie wy też idziecie w kierunku apartamentu ?
- Yyyyy... tak ? - zamurowała nas ta wiadomość .
- To fajnie się składa , bo ja też tam idę
- Ale jak ? Gdzie ? Kiedy ? - nie wiedziałam o co jej chodzi
- Dobra jak nie to nie , ja lecę bo jestem umówiona z kolegą , bajuuu - pożegnała nas Hannah , a my szliśmy zdziwieni do apartamentu .
Oczami Liama ;
Byłem umówiony z moją nową przyjaciółką w wesołym miasteczku . Jest bardzo ładna , i inteligentna . Nawet mamy kilka rzeczy ze sobą wspólnego min. nasz ulubiony kolor to fioletowy . Ubrany w koszulę w kratkę czekałem na Hannah , bo tak właśnie miała na imię . Wysoka brunetka już zmierzała w moim kierunku z swoim promienistym uśmiechem .
- Czeeeść - przywitała się za mną misiem
- Hej mała - powiedziałem to sarkastycznie , bo była prawie równa ze mną
- To co idziemy na wesołe miasteczko ?
- Oczywiście - i tak jak powiedziała to tak zrobiliśmy . Poszliśmy na wielką karuzelę . Zajęliśmy miejsca obok siebie , zapieliśmy się pasami , a facet w czerwonym mundurku włączył maszynę , a my zaczęliśmy się kręcić . Krzyku nie zabrakło , wykrzyczeliśmy się za wszystkie czasy ... Trzymaliśmy się mocno za ręce , tak jak para ... ale na razie jesteśmy tylko przyjaciółmi . Kiedy wyszliśmy z tej całej karuzeli Hannah źle wyglądała , była blada i miała sine usta .
- Co jest ? - spytałem ją troskliwie
- Kręci mi się w głowie .. niedobrze mi - po tych słowach zemdlała ale w ostatniej chwili ją złapałem . To był zły pomysł - karuzela . Zaniosłem ją na ławkę i położyłem ją tak że swoją głowę miała na moich kolanach . Po chwili chrapała ... a więc zemdlałą , a potem z tego zasnęła . Dziwne , no ale ona jest niezwykłą dziewczyną .
- Halo ? - powiedziałem tak żeby ją obudzić
- Czy ja widzę anioła ? - mówiła rozkojarzona
- Hahahaa.. Hannah to ja , Liam
- A więc to nie sen ?
- Nieee ... Wstawaj śpioszku , chcesz się napić ?
- Jasne - wzięła butelkę i wzięła duży łyk - dziękuję
- Może podprowadzę cię do domu ?
- Dobry pomysł - już chciała chciała iść ale ją zatrzymałem
- Chyba nie zamierzasz iść
- To co ja mam się teleportować ?
- Hah .. zaniosę cię
- Nie , jestem ciężka !
- Już cię niosłem , niedawno . Jesteś lekka , Louis jest ciężki .
- Dam sobie radę
- a jak zemdlejesz ?
- Haahahaaaaa.. nie - z chytrym uśmieszkiem i w mgnieniu oka była już na moich rekach - puść mnie
- Nie bejbe
- Osz ty - powiedziała to z obrażoną miną a ja ją pocałowałem w policzek
- Nie gniewaj się na mnie
- Nie gniewam się , na ciebie nie da się gniewać - powiedziała z uśmiechem a ja ją mocniej przytuliłem .
Oczami Harrego ;
- Rosie - szepnąłem zamykając drzwi do sypialni
- hmm ? - powiedziała przytulając mnie
- Mamy już tylko siebie ... - pocałowałem ją namiętnie w szyję , po czym zaprowadziłem ją na balkon . Było idealnie ... księżyc , kwiaty i drzewa w ogrodzie wprowadzały w romantyczny nastrój . I jeszcze piękna bogini Rosie , ubrana w krótką sukieneczkę piżamową , wyglądała bosko .
- Kocie - spoważniałem , klęcząc przy niej . Wyciągnąłem czerwone pudełeczko z kieszonki spodni i otworzyłem je wyciągając piękny brylantowy pierścionek - Jesteś dla mnie wszystkim , powietrzem i wodą bez którego nie mógłbym żyć  ... Kocham cię , i nigdy kochać ciebie nie przestanę . I chciałbym abyś była moją własnością ... Rosie ? Zostaniesz moją żoną ? Podpiszesz się pod nazwiskiem Styles ? Czy zgadzasz się abyśmy stworzyli wspaniałą rodzinę ?
- Harry , przecież wiesz że kocham cię najbardziej na świecie , i tylko dla ciebie chcę żyć i urodzić ci piękne dzieci . Jasne że się zgadzam - po jej policzku płynęły łzy szczęścia , włożyłem jej brylantowy pierścionek na palec . Jesteśmy zaręczeni ! Rzuciła się na mnie , a potem całowaliśmy się i całowaliśmy się ... Ta noc była najpiękniejsza na świecie ! 


____________________________________________________________
Przepraszam że długo nie dodawałam rozdziału , ale szkoła i nie za bardzo mam na pisanie czas ;// Tak po za tym to nie zbyt mi się podoba ten rozdział , bo nie opisywałam bardziej sytuacji i wgl :(
Oceńcie sami :))

niedziela, 2 września 2012

Cheapter 11 "Gotta be you"

Oczami Jess ;
Po obiedzie miałyśmy tor przeszkód . Na początku biegałyśmy przez opony , potem wspinałyśmy się po kilkumetrowej  ściance , następnie czołgałyśmy się pod drutami i leciałyśmy na linianach z jednego brzegu jeziora na drugi . Na koniec byłam cała mokra , w błocie i w liściach . Wyczerpujące zadanie ... Jeszcze "doping " naszej Generałowej . Cały czas słyszałyśmy "szybciej " , "życie mi ucieka" , "nie ma czasu" itp. Jak my nienawidzimy tej Czerwonej Małpy ... to się w głowie nie mieści . Na koniec zadania robiłyśmy pompki w błocie . Sto to dużo ? Dla mnie tak i to bardzo .
- Pięćdziesiąt jeden - moje ręce się nade mną załamywały - nie dam rady - położyłam się na błocie . Byłam już wystarczająco zmęczona .
- Co to ma być ? Zostało ci jeszcze pięćdziesiąt ! Do roboty - krzyczała Czerwona Małpa
- Czterdzieści dziewięć proszę pani Generałowo
- I ty jeszcze mnie poprawiasz ? Dodatkowe dwadzieścia !
- No niee ... - jęczałam a po moim policzku płynęła łza - nie wytrzymam . Niech się pani Generałowa nade mną zlituje ! Błagam ...
- Nie ma litowania w moim wojsku . Jak nie będziesz teraz ćwiczyć dodam ci kolejne sto jutro !
- Czerwona Małpa - mruknęłam pod nosem i zaczęłam robić pompki . Dziewczyny jęczały że nie dają rady , ale nie było litości ...
* Kilka minut później*
- Osiemdziesiąt trzy - ledwo co wykrztusiłam z siebie i moje ręce same się załamały
- Raz dwa ! Jeszcze tylko niecałe dwadzieścia ! Wierzę w was ! - krzyczała z chytrym uśmieszkiem generałowa , a po kolei każda dziewczyna padała z wyczerpania
- Co to ma by.. - nie dokończyła bo przerwało jej silnik helikoptera , który właśnie nie daleko lądował . Dźwięk był okropnie głośny , nawet jak się zatykało uszy to nadal niemiłosiernie głośno dudniło . Wszyscy zerwali się na równe nogi bo to może być kontrola wojskowa czy coś tym podobnego . Ustawiłyśmy się w równy szereg , chociaż całe wyczerpane ledwo stałyśmy na nogach . Helikopter wylądował i z niego wyszedł facet w mundurze wojskowym . Zmierzał w naszym kierunku ... Postać była bardziej wyrazista . Mulat w mundurze z czarnymi włosami ... Zaraz , przecież to Zayn ! Co on tu do cholery robi ? Przecież dałam mu wystarczająco znać że nie chcę go już więcej w życiu widzieć . No to już po mnie ... Zakryłam twarz tak żeby mnie nie rozpoznał . Coś zaczął gadać z czerwoną małpą ale po cichu abyśmy nie słyszały rozmowy . Przyglądałam im się uważnie ... Facetka chyba wiedziała kim on jest i cały czas uśmiechała się do niego i poprawiała włosy .
Na koniec ich rozmowy ona kiwnęła głową i spoważniała .
- W lewo zwrot ! - wydała Generałowa komendę . wszyscy posłusznie odwrócili się - biegiem do lasu ! I raz dwa ... - zaczęła odliczać i wszystkie ruszyłyśmy - Panno Jessico Swan ty zostajesz - tylko nie to , pomyślałam w duchu . Stanęłam nieruchomo w miejscu i patrzyłam się w dół na moje oblepione błotem oficerki . Dziwnie to zabrzmiało , ale chciałam właśnie biec do lasu z grupą bo nie chciałam być z nim sam na sam . Przybliżył się do mnie , czerwona małpa poszła do bazy . Byliśmy sami ... Nastała grobowa cisza . Chciałam stąd uciec ... jak najszybciej znaleźć się w głębi puszczy .
 Nadal patrzyłam w buty , nie chciałam widzieć jego zakłamanych oczu .
- Jess ? - ujął moją twarz w dłonie tak że przed sobą miałam jego gębę . Nadal byłam na niego zła ... - w co ty się wpakowałaś ?
 - Może ja zapytam ciebie ... - burknęłam . Na jego twarzy malował się smutek i troska . Odwróciłam twarz żeby widzieć las , wolałam patrzeć na smukłe drzewa niż na niego . - dlaczego to zrobiłeś ? Dlaczego przespałeś się z tą lafiryndą ? Z iloma laskami się przespałeś ?
- Ale to nie było tak ...
- A ja jestem jednorożcem - powiedziałam sarkastycznie -  Mów prawdę - powiedziałam z wyrzutem . Nastała głucha cisza , ponownie . - Nie chcesz mówić ? Okej , to ja znikam z twojego życia . Raz na zawsze . Baju , baju - pomachałam i zaczęłam biec w kierunku lasu . Po kilku sekundach złapał mnie za rękę . Chciałam się wyrwać , ale nie dałam rady . I tak byłam wykończona , a on był silniejszy . Poddałam się . Po moim policzku płynęła łza ... Otarł ją ręką tak troskliwie ...
- Byliśmy naprawdę świetnymi przyjaciółmi - zaczął
- Ale to schrzaniłeś ... - powiedziałam z wyrzutem a w mojej głowie malował się obraz naszego miło spędzonego czasu , jak oglądaliśmy horror albo byłam u niego z wizytą w domu
- Czułem do ciebie coś więcej . Bałem się o ciebie czy sobie czegoś nie zrobisz , że popełnisz kolejną próbę samobójstwa . Potniesz się , spadniesz z klifu albo wpadniesz pod tir ... Nie chciałem tego . Bardzo o ciebie się troszczyłem , czasami ale to bardzo często myślałem tylko o tobie . Ta cała sytuacja mnie przerastała i potrzebna była mi odrobina rozrywki ...
- Aha . Tą rozrywką było pieprzenie się ?
- Jess , ta fanka podała mi narkotyki . Nie wiedziałem co robiłem ...
- A więc nie zrobiłeś tego celowo ? - miałam w sobie trochę nadziei
- Nie zrobiłem tego celowo .. uwierz - mówiąc to patrzył mi się prosto w oczy . Wierzyłam mu na każde jego słowo bo mówił to ... prosto z serca - przepraszam , że przeze mnie jesteś tutaj w tym ... ehem zadupiu . Że przeze mnie cierpiałaś , że męczyłaś się tutaj ... Przepraszam - zagryzłam wargi , sama nie wiem co powinnam o tym myśleć . W sumie to prawda że znalazłam się tutaj przez niego - Bardzo żałowałem tego co zrobiłem bo w połowa mnie żyła na normalnym świecie ... Jess , ja ... ja ....
- Hmm.... płyta ci się zacięła ?
- Ja cię kocham - wykrztusił to z siebie . Nie wiedziałam co powiedzieć , zamurowało mnie to wyznanie - kiedy usłyszałem od twojego taty że jesteś w Paryżu to szybko zarezerwowałem bilet i poleciałem tam . Miałem już plany mieszkań , hoteli i potrzebnych adresów żeby ciebie znaleźć . Ale kiedy się dowiedziałem od Eve że jesteś jednak w kanadzie , mało tego w wojsku dla kobiet obwiniałem samego siebie ... Tak wiem jestem skończonym debilem , bo nie jestem warty ciebie . Bo to przeze mnie tutaj się znalazłaś .  Przyleciałem tu ciebie uratować , ale wiem że nie polecisz ze mną do Londynu . Jest jeszcze jeden powód żeby tutaj być ... Chciałem zobaczyć ciebie , całą i zdrową . Powiedzieć ci o tym wszystkim i cię przeprosić . Może i nie wybaczysz mi ale ja cię kocham i będę o ciebie walczyć aż do skutku - po moim policzku płynęło coraz więcej łez . Te słowa mnie wzruszyły . Czyli przespał się z lafiryndą ale nie był tego świadomy ? Czuł do mnie coś więcej jak byliśmy przyjaciółmi ? Zrobiłby dla mnie wszystko , walczył aż do skutku ? Jeszcze nikt w życiu tak się nie martwił o mnie ... Jakie to ... piękne !
- Zayn ? Mówisz prosto z serca ...  ja to czuję . U Willa nie czułam ciepła , a u ciebie tak . Tym ciepłem jest miłość , a ja cię kocham i wybaczam tobie za wszystko , bo ci wierzę na każde słowo zrobiłam krok do przodu aby być jeszcze bliżej niego
- Naprawdę ? - chyba ta wiadomość zamurowała go . Na jego twarzy pojawił się uśmiech , ten uśmiech który kocham . Pocałowałam go gorąco i namiętnie ... Było bardzo nieziemsko , wręcz bajecznie . Tej chwili w życiu nigdy nie zapomnę .
- Kocham cię - powiedziałam prosto z serca cichym i miękkim głosem
- Uwierz , ja ciebie mocniej - uśmiechnął się łobuzersko i pocałował mnie w czoło . Tak oto staliśmy się parą ... Nowy rozdział w moim życiu pod tytułem ; Związek . Ahh.. byłam cała w skowronkach , taka szczęśliwa . Byłam pewna co do swoich uczuć , na sto procent . Wiem że Zayn będzie się o mnie troszczył i że będę czuła się przy nim bezpieczna . Kocham go a on mnie . Tylko jest jeden problem ... jego kariera . Zayn jest piosenkarzem w zespole One Direction i jego życie toczy się na karierze ; wywiady , koncerty , trasy , przesłuchania itp. To musi być bardzo męczące ... Teraz ma przerwę , ale co będzie jak pojadą w trasę np. na kilka miesięcy albo na pół roku ? Przecież ja nie wytrzymam bez niego ... A co w świecie show biznesu ? Plotki , fanki i hejterzy . Czy zniosę to ?
W mojej głowie wirowało setki dręczących pytań , na których nie znam odpowiedzi . Ale przecież ja od października zaczynam studia to może nie będzie tak źle . On będzie koncert ja na uczelni ? Może jednak zniosę to . Będę jednak pozytywnej myśli , pozytywnie patrzeć na świat . Może nie będzie aż tak źle ... Modlę się w duchu aby jego kariera nie zrujnowała naszego związku .
Zamyśleni poszliśmy za rękę do bazy po moje rzeczy . Droga do namiotu nie była długa . Szliśmy co najmniej kilka minut . Kiedy dotarliśmy na miejsce przebrałam się w normalne ciuchy ; jeansy , vansy , bluzkę z nadrukiem i bejsbolówkę . Spakowałam się i  zostawiłam karteczkę dla Julliette ; " Mi udało się uciec z tej dziury . Liczę na ciebie że wytrzymasz , albo znajdziesz wspaniały pomysł na ucieczkę z tego zadupia . Kocham cię jak siostrę . Pamiętaj o mnie - Jess xxx " .
 Zayn wziął mnie na barana bo zobaczył w jakim jestem stanie wyczerpania i jednocześnie prowadził walizkę .
- Do widzenia - powiedziałam z uśmiechem patrząc na to jak Czerwona Małpa potknęła się o gałąź i przewróciła się na błoto . Podniosła twarz a na niej sama wściekłość i bunt . Zaśmiałam się z Zaynem i ruszyliśmy w kierunku helikopteru .
Usiedliśmy koło siebie zajmując miejsca koło okna i wystartowaliśmy do Londynu . Lot minął spokojnie ... a ja czułam się bezpieczna i szczęśliwa . Czułe słówka i całusy były na okrągło przez pół drogi . Potem zasnęliśmy . Ja na poduszce , a Zayn na moim ramieniu . Każdy z nas wyjątkowo dużo dzisiaj przeżył .
*Następnego dnia rano*
Oczami Liama ;
Kiedy jadłem jogurt jabłkowy widelcem do apartamentu wszedł niespodziewanie Paul . Harry z Louisem rzucali się papierem toaletowym zostawiając niesamowity bałagan , a Niall pichcił w kuchni również zostawiając bajzer .
- Witam was w tym... porządku - powiedział sarkastycznie Paul i wszyscy wybuchliśmy śmiechem - a teraz tak na serio to posprzątajcie bo aż chce się płakać gdy tylko się wchodzi do mieszkania
- Heh miło cię gościć Paul - mówił Harry
- Z jaką nowiną do nas wpadłeś ? - powiedział Niall zainteresowany jego pobytem
- Może usiądziemy ? - zaproponował Louis , wyraźnie było widać że to dobry pomysł . Wszyscy usiedliśmy przy dużym okrągłym stole .
- Jak wiecie ostatnio na próbie śpiewaliśmy "Gotta by you" ale nie wybrałem głównej osoby , która bedzie odgrywała główną rolę . Chciałbym aby ta osoba śpiewała uczuciowo , a najlepiej by było gdyby to była osoba naprawdę zakochana - popatrzył na nas każdego oczekując odpowiedzi ale nici z tego bo każdy siedział jak zamurowany i czekał na jakiś znak - ehem to ja mam w waszych głowach czytać ? - ciągnął dalej
- Niech Daddy zdecyduje ! - nabijał się Harry i każdy na mnie zwrócił wzrok
- Nom .. ehem ... ja nie jestem zakochany , ale myślę że Louis nieźle odegra główną rolę
- Przykro mi chłopaki , ale ja nie chcę się jakoś wyróżniać - odpowiedział a my nadal rozmyślaliśmy i właśnie w tym momencie do apartamentu wszedł Zayn z Jessicą i dwoma walizkami . Każdy wybuchł śmiechem bo on dla niej śpiewał "Gotta by you" . Idealnie dobrane do sytuacjii ...
Wszyscy popatrzyliśmy na siebie znacząco .
- O witam Paula , witam chłopaków - powiedział Zayn siadając do stołu z Jess
- Mamy dla ciebie wiadomość - mówił z satysfakcją Niall
- Masz główną rolę w piosence "Gotta by you" - oświadczyli Harry z Louisem jednocześnie i wszyscy zaczeli bić brawa
- Ja ? O to się cieszę ! Dziękuję ! - radosnym głosem powiedział Zayn
- Tak sobię myślę ... bo ma być do niego teledysk i potrzebna jest do niego jakaś dziewczyna dla której będziesz śpiewał - ciągnął rozmowę Paul - kogo wybierasz ? - zapytał się głupio Paul a Zayn pocałował Jessicę
- Ją , Jessice - odpowiedział bez rozmyślenia a ona się uśmiechnęła
- No to wszystko się zgadza . To jutro bądźcie gotowi o dziesiątej w studiu
- Tak jest ! - powiedzieli chłopcy i zaczęli się śmiać . A Paul zniknął za drzwiami .
- No no .. widać że mamy nawą parę w naszym gronie - mówiłem kończąc mój posiłek widelcem
- Owszem jesteśmy parą - Zayn pocałował Jess w policzek .
 Jak ja chciałbym znaleźć tą jedyną ... marzenie . Skromną , nieśmiałą . Awww... rozmarzyłem się .
Niall poszedł sprzątać bałagan , Harry gadał przez telefon z Rosie , Louis układał wiersz dla swojej Eve ( pomagałem mu przy tym ) a Zayn i Jess leżeli na sofie i się całowali .
_____________________________________________________________
Rozdział krótki ale dużo się dzieje ;) Myślę że wam się również spodobał , bo spełniłam wasze oczekiwania tzn. Jess i Zayn są parą <3
Z góry dziękuję za komentarze , bo pomagacie mi w pisaniu bloga ;) Bardzo się cieszę że są również szczere komentarze . Motywuje mnie to do pisania i łatwiej mi jest pisać , i dlatego naprawdę wam dziękuję :*
Starałam bardziej opisywać sytuację , udało mi się ?